Ostatnio dodane
-
30 maja w Szczecinie – wykład Andrzeja Krzysztofa Kunerta „Kamienie na szaniec”
15.05.2012 -
Plan pracy na rok 2012
08.05.2012 -
22 maja w Pabianicach – wykład prof. dr hab. Marii Magdaleny Blombergowej „Cmentarze katyńskie”
08.05.2012 -
Plan pracy na 2012 rok
08.05.2012 -
23 maja w Gdańsku – wykład Aleksandra Kozickiego „Działalność Oddziału Informacyjno-Wywiadowczego II Korpusu w latach 1945–1949 na terenie Palestyny i Austrii”
07.05.2012
Referaty
Refleksje i wspomnienia z działalności konspiracyjnej
(zapis z nagrania dźwiękowego ze spotkania Klubu w Warszawie 19.09.2007) dr Jerzy Woźniak
Chciałem szczególnie podziękować Klubowi „Grota” i IPN za takie spotkanie. 15 lat temu na tej sali powoływaliśmy zarząd główny WiN. Po pięknym wykładzie mówiącym o historii WiN-u chciałbym również podzielić się wrażeniami z mojej działalności.
Proszę Państwa, ja też znalazłem się w Londynie w 1946 r. Płk Maciołek „Żuraw” poprosił nas, swoich podwładnych, na spotkanie po przyjeździe do Londynu. Spotkaliśmy się pod Londynem w Emersen. Było nas kilkudziesięciu żołnierzy AK. Rozmawialiśmy też o kraju, wspominaliśmy. Następnego dnia podszedł do mnie pan płk Maciołek i mówi do mnie: „Jurek, czy Ty możesz pracować ze mną? Ja mam misję do spełnienia”. Ja mówię, że już jestem studentem II roku medycyny i chciałem studiować. „Ja cię bardzo proszę, przyjedź do Londynu”. W ciągu tygodnia byłem w Londynie. On mieszkał w hotelu na Ebury Street i zostałem jego sekretarzem i adiutantem. Dlaczego mnie wybrał spośród tych kilkudziesięciu – nie wiem, do dziś jest to dla mnie tajemnicą, byłem chyba jednym z najmłodszych.
Proszę Państwa, jeżeli chodzi o delegaturę naszą WiNowską w Londynie, jej działalność była bardzo trudna. Londyn wtenczas żył jedną sprawą: wracać czy nie wracać do Polski. Toczące się spory polityczne przyciemniały również działalność wielu organizacji, które tam istniały. Po 3 czy 4 miesiącach wspólnego działania (Maciołka znałem jeszcze przed wojną) przekształcił się on z działacza społecznego w wyższej klasy polityka, jak to pan dr Kurtyka podkreślił. Na początku stycznia czy lutego mówi do mnie: „Jurek, poszukaj mi chętnego do wyjazdu do Polski. Człowiek zaufany, pewny, bo chcę przekazać informacje, których nie mogę przekazać na piśmie.” Następnego dnia zgłosiłem się i mówię: „Mam.” „Kto?” „Ja.” No i zostałem kurierem. Tu się zaczyna druga moja praca, na terenie kraju ,już z płk. Cieplińskim. Przywiozłem dla niego szyfry, pieniądze i polecenie ustne: „Wojny nie będzie przez najbliższe 15 lat. Wejdźcie do głębokiej konspiracji i zawieście większość działalności.” To była rada, którą przywiozłem i przekazałem płk. Cieplińskiemu. Zostałem przez Cieplińskiego powołany na oficera do zleceń specjalnych Zarządu Głównego no i pod koniec 1947 r., mniej więcej w październiku, doszliśmy do wniosku, że na Dolnym Śląsku, Górnym Śląsku i w Krakowie należy działalność zawiesić i przenieść się do Warszawy. Wtenczas kolega Kubik, który był kierownikiem organizacyjnym, poprosił o urlop ze względów rodzinnych i osobistych. Płk Ciepliński polecił mi przez pewien czas pełnić tę funkcję i rozpocząłem starania przeniesienia Zarządu Głównego do Warszawy. Po spotkaniu w połowie listopada z płk. Cieplińskim dostałem to polecenie i umówiłem się z nim na 9 grudnia 1947 r. na następne spotkanie. Pojechałem do Warszawy, w Otwocku znalazłem 2 mieszkania, wynająłem, dałem zadatek, jedno dla Cieplińskiego drugie dla siebie. 9 grudnia zgłosiłem się na punkt kontaktowy przy katedrze w Katowicach, by spotkać się z płk .Cieplińskim i tam zostałem aresztowany przez kpt. Wołkowa z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Cieplińskiego aresztowano 2 tygodnie wcześniej. Zostałem przewieziony natychmiast do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i pierwszym rozmówcą moim był pan wiceminister Mietkowski. To była rozmowa dramatyczna, ponieważ on był świetnym aktorem. Jak wchodziłem do pokoju powstał zza biurka i krzyknął: „My Polskę budujemy, a wy ją burzycie!” I po monologu, który trwał mniej więcej pół godziny, spytał mnie „czy chce pan wracać do Londynu?” Była to sugestia nawiązania współpracy między UBP a mną. Ja odpowiedziałem zdecydowanie „nie”. Rozmowa trwała pół dnia i po tej rozmowie nagle powstał pan wiceminister Mietkowski, chwycił za telefon i mówi: „przyprowadzić Cieplińskiego”. I odbyła się między nami pierwsza konfrontacja trwająca pół godziny. Ciepliński wtenczas – płk Ciepliński był w jeszcze niezłej formie – przywitał się ze mną i mówi: „no, jesteśmy w tragicznej sytuacji. Nie widzę innego rozwiązania, jak zgodzić się na tzw. ciche ujawnienie, w którym będziemy potraktowani w ramach amnestii i nie będziemy sądzeni.” I ja podjąłem taką decyzję. Dla mnie było zastanawiające trochę to, że wcześniej mi proponowano współpracę, czyli kontynuację jakiegoś działania, a tutaj ciche ujawnienie przekreślało trochę plany tego działania jeszcze w konspiracji. Nie zgodziłem się na współpracę, z takiego pokoiku na którymś tam piętrze MBP poszedłem na dół do piwnicy, no i efektem dalszego śledztwa był fakt, że 10 listopada Wojskowy Sąd Rejonowy w tzw. procesie kiblowym, czyli więziennym, skazał mnie na karę śmierci. Pierwszym świadkiem na mojej rozprawie był płk Ciepliński. To był już strzęp człowieka. Szedł o kulach. Zeznawał zresztą świetnie, bronił mnie, jak tylko mógł, ta obrona niewiele pomogła.
I dzisiaj muszę Państwu powiedzieć, że gdybym powtórnie miał kroczyć drogą życia, to bym wybrał chyba tę samą drogę. Dlatego mam dużo satysfakcji z tego, że możemy się tu dzisiaj spotkać. A ta satysfakcja łączy się z tym, że o nas dobrze mówią, a my możemy oddać hołd naszym przyjaciołom i kolegom.











