Ostatnio dodane
-
30 maja w Szczecinie – wykład Andrzeja Krzysztofa Kunerta „Kamienie na szaniec”
15.05.2012 -
Plan pracy na rok 2012
08.05.2012 -
22 maja w Pabianicach – wykład prof. dr hab. Marii Magdaleny Blombergowej „Cmentarze katyńskie”
08.05.2012 -
Plan pracy na 2012 rok
08.05.2012 -
23 maja w Gdańsku – wykład Aleksandra Kozickiego „Działalność Oddziału Informacyjno-Wywiadowczego II Korpusu w latach 1945–1949 na terenie Palestyny i Austrii”
07.05.2012
Referaty
Restytucja dóbr kultury w świetle prawa
prof. dr hab. Wojciech Kowalski
Od zarania dziejów wojny kojarzone były z grabieżą. Niejednokrotnie była ona wręcz ich głównym celem, a w każdym razie związek ich był niezwykle silny. I chociaż rabunek wojenny od bardzo dawna wzbudzał również protesty, był on jednak w pełni legalny i wszelkie zastrzeżenia pozostawały w sferze reakcji filozofów i pisarzy bez szans na realizację. W myśl bowiem rzymskiego prawa zdobyczy wojennej – „ius praedae”, z chwilą wypowiedzenia wojny mienie nieprzyjacielskie uzyskiwało status rzeczy niczyjej „res nullius”, która stawała się własnością zdobywcy w momencie objęcia jej w posiadanie. Zasada ta uległa pewnemu ograniczeniu dopiero w ramach średniowiecznej doktryny wojny sprawiedliwej. Od tego czasu, prawo nieograniczonego łupu przysługiwało jedynie tej stronie konfliktu, która miała „słuszną przyczynę wojowania”.
Podział wojen na sprawiedliwe i niesprawiedliwe traci z czasem na znaczeniu, a analiza tytułu do prowadzenia wojny wypierana jest przez analizę samoistnego tytułu do brania zdobyczy. Na tym tle dokonuje się podziału na łup legalny i nielegalny – „praeda licita” i „praeda illicita”, przy czym podstawą zaliczenia łupu do jednej z tych kategorii jest, między innymi, charakter zabranych dóbr i ich właścicieli. Jedno z pierwszych ograniczeń prawa łupu wojennego, które udaje się w tym czasie wprowadzić Kościołowi, ma uzasadnienie religijne. Doprowadza do wyłączenia z tego prawa przedmiotów kultu, a w razie ich zaboru nakazuje przeprowadzić restytucję.
W epoce Renesansu dotychczasowe motywacje religijne ulegają wzbogaceniu o dorobek nowych czasów, który nakazuje cenić dzieła sztuki dla wartości tkwiących w nich samych. Analiza ówczesnych źródeł prawa międzynarodowego wskazuje, że przedstawione postulaty doktryny nie pozostały jedynie w sferze teorii. Przykłady restytucji nie są może zbyt częste, ale powoli stają się nieodłączną częścią traktatów pokoju. Jak wynika z badań S. E. Nahlika, przełomowe znaczenie miał tutaj traktat zawarty w Munster w 1648 r., który wprowadził zasadę powszechnej restytucji własności prywatnej. Do rzeczy zwracanych co raz częściej należały też dobra kultury. Zwrot ich przewidywał na przykład traktat oliwski z 1666 r., który zobowiązał Szwecję do zwrotu Polsce wywiezionych archiwaliów oraz biblioteki królewskiej.
Pełne przyjęcie zasad zakazu rabunku oraz restytucji dzieł sztuki pokazują wydarzenia kończące wojny napoleońskie. Chociaż one same były raczej przykładem złamania zasady wyłączenia dzieł sztuki ze zdobyczy wojennej, jednakże pełna i konsekwentna restytucja zdobyczy „artystycznych” po ich zakończeniu w 1815 r. obrazuje determinację ówczesnej społeczności międzynarodowej w dążeniu do wyegzekwowania przyjętych pryncypiów. Na tej podstawie przyjmuje się, że rok 1815 to data ostatecznego zamknięcia procesu formułowania bezwzględnej zasady restytucji dóbr kultury zagrabionych w czasie wojen, od której zakaz grabieży i odpowiadający mu obowiązek restytucji nabrał mocy powszechnie akceptowanego zwyczaju międzynarodowego. Potwierdzają to kolejni autorzy dzieł na temat prawa narodów.
Oceniając praktykę roku 1815 oraz poprzedzający ją dorobek traktatowy, można pozwolić sobie na dokonanie pewnego uogólnienia i sformułować wnioski w zakresie zastosowanych wówczas zasad restytucji. Przedstawiały się one następująco:
1. Zwrotowi podlegały wyłącznie obiekty zidentyfikowane, to znaczy tylko te, które konkretnie zostały bezprawnie wywiezione. Tylko takie dzieła sztuki odzyskano z Francji w 1815 r., a te które zabrano z Luwru pomyłkowo zostały tam rok później zwrócone.
2. Restytucji nie ograniczył upływ czasu od momentu grabieży. Z zasady zwracano liczne obiekty zagrabione na początku panowania Napoleona Bonapartego, a wiec po 20 latach, a w jednym z przypadków przeprowadzono nawet restytucję kolekcji rękopisów, które wywiezione zostały z Heidelbergu przed prawie 200 laty.
3. Dokonane zwroty wskazują, że kierowano się zasadą, określaną później jako zasada terytorializmu. Dobra kultury wracały na miejsce skąd były zabrane, niezależnie od tego, czy na tym miejscu dokonały się w międzyczasie jakiekolwiek zmiany polityczne lub inne. Na przykład obrazy wywiezione z Flandrii, znajdującej się wówczas pod panowaniem Habsburgów, powróciły na swoje dawne miejsce, ale już do zbiorów króla holenderskiego, który w międzyczasie został władcą tego kraju.
4. Analizowane fakty wskazują na krystalizowanie się zasady więzi terytorialnej dzieł sztuki, którą wcześniej stosowano wyłącznie odnośnie do archiwaliów. I tak na przykład wspomniane już rękopisy zwrócono nie do Watykanu, skąd zostały zabrane przez Francuzów, ale do biblioteki heidelberskiej, skąd zostały zagrabione jeszcze w czasie wojny trzydziestoletniej.
Zasada restytucji przyjmuje w wyniku opisanego procesu postać normy prawnej, zrazu prawa wewnętrznego, wkrótce zaś i międzynarodowego. Bodajże po raz pierwszy znalazła się w tak zwanym kodeksie Liebera, opracowanym z polecenia prezydenta Lincolna w 1863 r. dla armii Stanów Zjednoczonych, a w kilka lat później weszła do prywatnego kodeksu Bluntschliego, następnie do tak zwanej Deklaracji Brukselskiej z 1874 r., aby z końcem mijającego wieku znaleźć się ostatecznie w przyjętej w latach 1899 i 1907 oficjalnej kodyfikacji międzynarodowego prawa wojennego.
Dołączony do IV konwencji haskiej z 1907 r. tak zwany regulamin haski porządkuje problematykę ochrony własności nieprzyjacielskiej odrębnie na czas prowadzenia działań wojennych i w okresie okupacji obcego terytorium. Generalną wszakże zasadą dla obydwu sytuacji jest obowiązek poszanowania tej własności, a dobra kultury są w jej ramach uprzywilejowane i korzystają ze specjalnej ochrony. Podczas działań wojennych należy podjąć wszelkie niezbędne środki, aby w miarę możności oszczędzone zostały świątynie, gmachy służące nauce, sztuce i dobroczynności, a także pomniki historyczne (art. 27). Chociaż obowiązki na czas okupacji zostały określone nieco dokładniej, to jednak, patrząc z dzisiejszej perspektywy, omówione postanowienia nie grzeszą nadmiarem precyzji i niejednokrotnie zarzucano im anachronizm, luki i trudności interpretacyjne. O ich znaczeniu, zarówno w momencie formułowania, jak i w naszych czasach, decyduje jednak przede wszystkim art. 3 samej konwencji, do której zostały dołączone. Wprowadził on bowiem jednoznaczną odpowiedzialność strony wojującej za naruszenie wszystkich postanowień regulaminu, przy czym obejmuje ona explicite wszystkie czyny osób wchodzących w skład jej sił zbrojnych, a w przypadku żołnierzy sięga także czynów popełnionych przez nich poza służbą. Odpowiedzialność ta przybrać może różne formy. Wspomniany art. 3 konwencji ustanawia wyraźnie obowiązek odszkodowania, ale nie ulega wątpliwości, że w przypadku złamania zakazu grabieży na pierwszym miejscu wchodzić będzie w grę ustalony już zwyczajem międzynarodowym obowiązek restytucji.
Zarysowane postanowienia konwencji i regulaminu, a z nimi kwestia odpowiedzialności i restytucji, dość szybko przeszły swój pierwszy test praktycznego zastosowania. Stało się to za sprawą I wojny światowej, która dała liczne przykłady naruszania dopiero co przyjętej kodyfikacji prawa wojennego. Zaraz po jej zakończeniu poszkodowane państwa położyły szczególny nacisk na restytucję, upatrując w niej sposób na możliwie rychłe naprawienie przynajmniej części poniesionych szkód i poprawienie nadwyrężonej wojną gospodarki. Stąd szybkie zgłaszanie roszczeń przez Belgię, Serbię, Polskę, Francję i inne państwa, a także wspierająca je, na przykład we Francji, kampania prasowa pod hasłem „Restitution, reparations, guarantees”. Dzięki obszernej i szczegółowej, dwutomowej relacji z konferencji pokojowej w Paryżu, sporządzonej przez uczestniczącego w niej członka delegacji amerykańskiej P. Burnetta, znamy dokładnie przebieg debaty restytucyjnej. Jej wynikiem był art. 238 traktatu wersalskiego, który realizował podstawowe postulaty wspomniane wyżej. Restytucja objąć miała zabrane przedmioty wciąż istniejące i dające się zidentyfikować. Była także niezależna od reparacji mimo mylącego ujęcia jej w rozdziale traktatu pod takim wspólnym tytułem i objęcia postępowaniem przed Komisją Reparacyjną. Należy nadto dodać, że sformułowanie to (art. 238) było wzorem dla analogicznych artykułów zamieszczonych w traktatach zawartych po I wojnie światowej z Austrią i Węgrami.
Przechodząc do omówienia restytucji dóbr kultury trzeba od razu wskazać na interesujące różnice, jakie występują tutaj w porównaniu z postanowieniami dotychczas przedstawionymi. Generalnie, restytucja dzieł sztuki przebiegała na podstawie ogólnej klauzuli restytucyjnej zawartej w cytowanym już art. 238 traktatu z Versaille i odpowiadających jej artykułach 184 i 168 traktatów z St. Germain i Trianon. Oprócz tego, te dwa ostatnie traktaty zawierają identyczne w treści artykuły precyzujące restytucję dóbr kultury. W traktacie z Versailles znajduje się jeszcze dodatkowy art. 245, który rozszerzył restytucję przed zakres czasowy I wojny światowej i objął nią rabunki dokonane w ramach wojny francusko-pruskiej.
Dla pełni obrazu omawianych regulacji należy jeszcze wspomnieć odpowiednie klauzule zawarte w traktacie polsko-rosyjsko-ukraińskim z 1921 r., który zakończył wojnę polsko-rosyjską. Traktat precyzował najdalej ze wszystkich dotychczasowych zasady restytucji dóbr kultury, określając ją jako „reewakuacja” dóbr „ewakuowanych” przymusowo lub dobrowolnie do Rosji lub na Ukrainę od początku I wojny światowej. Obowiązek ten obejmował wywiezione biblioteki, zbiory artystyczne i archiwalne z należącymi do nich inwentarzami, katalogami i materiałami o charakterze bibliotecznym, dzieła sztuki, zabytki, oraz inne obiekty o charakterze historycznym. Dalej określono szczegółowo warunki dokonywanych zwrotów. I tak ustalono, że „Przedmioty [....] niebędące własnością Państwa lub instytucji państwowych winny być reewakuowane na żądanie rządów, oparte na deklaracjach właścicieli, w celu oddania właścicielom” (art. XI pkt 11). Warunkiem zwrotu było rzeczywiste istnienie tych przedmiotów, przy czym ciężar udowodnienia, że przedmiot uległ zniszczeniu lub zaginął, ciążył na państwie zwracającym. Jeżeli natomiast znajdowałby się w posiadaniu osób trzecich, czy to fizycznych czy prawnych, miał być „odebrany w celu reewakuacji” (art. XI pkt 12). Kolejne artykuły ustalały także sprawę kosztów restytucji, które obciążały państwo zwracające w obrębie jego granic oraz wyłączenie jej spod jakichkolwiek obowiązujących ewentualnie zakazów lub opłat (art. XI pkt 13). Specjalny przepis objął wreszcie obowiązkiem zwrotu darowizny i zapisy dóbr kultury dokonane przed Rewolucją Październikową „przez obywateli lub instytucje strony drugiej swemu państwu lub jego instytucjom społecznym, naukowym i artystycznym, o ile te darowizny lub zapisy były dokonane z zachowaniem ustaw obowiązujących w danym państwie” (art. XI pkt 14).
Podsumowując wspomniane zapisy warto podkreślić, że mocno zaakcentowano w nich publiczno-prawny charakter restytucji, która realizowana była przez rządy zainteresowanych państw niezależnie od rodzaju własności zwracanych przedmiotów. Ponadto, zastosowano oczywiste już zasady identyfikacji i terytorializmu, przy czym w traktacie wersalskim znajdujemy szczególny przypadek powiązania tej ostatniej z dążeniem do ochrony integralności narodowego dziedzictwa kulturalnego. W traktacie tym dodatkowo też objęto restytucją trofea wojenne, takie jak na przykład sztandary, zwyczajowo nie podlegające zwrotowi (art. 245). Podobny cel przyświecał z pewnością zapisowi o zwrocie darowizn i zapisów, umieszczonemu w traktacie ryskim.
Sygnalizowane wcześniej odmienności dotyczące dóbr kultury w porównaniu z zasadami ogólnymi restytucji dotyczą tak zwanej restytucji zastępczej oraz unikalnego w dotychczasowej i późniejszej praktyce traktatowej przypadku reparacji za straty kulturalne. Trzeba na wstępie zaznaczyć, że takie formy wynagrodzenia szkód w dziedzinie dóbr kultury nie były dotychczas stosowane. Jednakże skala zniszczeń zabytków w czasie I wojny światowej na terenie Belgii i Francji, w tym nie podyktowane koniecznością wojskową bombardowania niektórych miast belgijskich i umyślne podpalenie starej biblioteki w Louvain spowodowały, że postulaty tego rodzaju były po wojnie bardzo popularne. Domagano się czegoś, co w świetle dobrze pamiętanych wydarzeń wydawało się być oczywiste, a mianowicie odszkodowań w naturze, ponieważ, jak wywodzono, strat w dziełach sztuki nie sposób wynagrodzić wypłatą pieniędzy. Opierając się na tym rozumowaniu, F. Khnopff zaproponował wydanie Belgii tytułem kompensaty za zniszczone dobra kultury szeregu dzieł sztuki ze zbiorów niemieckich. Co warto podkreślić, były to w większości dzieła autorów flamandzkich, w tym, między innymi, 2 panneau z poliptyku Baranek Mistyczny braci Van Eycków, Ostatniej Wieczerzy D. Boutsa i Sądu Ostatecznego H. Memmlinga. W zamierzeniu autora projektu, wydanie tych dzieł miało stanowić zbiorczą rekompensatę za całość strat poniesionych przez zbiory belgijskie. Zgłoszono wszakże i projekt, aby zobowiązać Niemcy do wydania indywidualnie określonych ekwiwalentów za poszczególne zniszczone dobra kultury, aczkolwiek pojawiły się także i głosy negujące możliwość przeprowadzenia odszkodowań w naturze.
Ostatecznie dyskusja przeniosła się z mediów na konferencję pokojową. Propozycja wstępna obejmowała reparacje w naturze, które miałyby zostać zrealizowane niezależnie od przewidywanych osobno reparacji w pieniądzu. Dla odróżnienia od tych ostatnich określano je jako „reparation by equivalent” bądź „payment in kind”. W praktyce chodziło więc o odpowiednie dostawy, między innymi maszyn, statków oraz dzieł sztuki. Ich łączną wartość miała oszacować międzyaliancka komisja ekspertów z udziałem biegłych niemieckich, po czym ustaloną w ten sposób sumę doliczonoby do globalnej kwoty odszkodowań. Projekt ten został wstępnie zatwierdzony przez podkomitet ekspertów konferencji pokojowej, ale nie odbyło się to bez zastrzeżeń, które spowodowały, że ostatecznie jednak projekt generalnych odszkodowań w dziełach sztuki nie został przyjęty. Jedynie Belgia, uzyskawszy z powodu szczególnie dużych strat priorytet w odszkodowaniach gospodarczych, nie poddawała się do końca i wywalczyła dla siebie także specjalny art. 247 regulujący sprawę strat w dobrach kultury na zasadzie restytucji zastępczej i częściowo nawet na zasadzie reparacji. Tylko tak bowiem daje się wytłumaczyć obowiązek dostarczenia bibliotece w Louvain inkunabułów, książek, czy nawet manuskryptów w celu zastąpienia (replacement) dokładnie takich samych dzieł spalonych. W praktyce polegało to na pozyskaniu i przekazaniu indywidualnie określonych dzieł, według katalogu poszkodowanej biblioteki, odpowiadających dziełom straconym, co było możliwe nie tylko w przypadku książek, drukowanych z zasady w wielu egzemplarzach, ale nawet w wielu przypadkach dzieł pisanych ręcznie, które bardzo często były przecież kopiami tekstów wcześniejszych. Celem końcowym takiej operacji jest przywrócenie biblioteki w stanie takim, jakim była przed zniszczeniem, chociaż oczywiście nie składała się ona z tych samych, ale z takich samych książek, co dawniej. Realizując w omawianym przypadku belgijskim zasadę „książka za książkę, manuskrypt za manuskrypt”, odpowiadające „liczbą i wartością podobnym przedmiotom zniszczonym”, analizowany artykuł realizuje zasadę restitution in integrum, tyle że nie drogą restytucji bezpośredniej, ale drogą restytucji zastępczej. Nieco inaczej natomiast należy wyjaśnić zobowiązanie do wydania Belgii wcześniej sprzedanych do Niemiec skrzydeł wielkich ołtarzy, których podstawowe części znajdowały się nadal w kościołach Ghent i Louvain, które nie było związane z konkretnie określoną szkodą. Przekazu tych dzieł nie da się zatem inaczej zinterpretować w kategoriach prawnych jak świadczeń reparacyjnych za całość strat poniesionych przez Belgię w zakresie dziedzictwa kulturalnego. Dla oceny tej nie ma znaczenia raczej symboliczny, jeśli wziąć pod uwagę rozmiar tych strat, wymiar tak określonych reparacji. Nie zmienia takiej klasyfikacji także uzasadnienie owego przekazu zawarte w traktacie. Mówi się tam, jak już cytowano wyżej, że przekaz skrzydeł tryptyków miał na celu rekonstrukcję „of two masterpieces of art”. Wydaje się, że uwaga ta miała charakter argumentu dodatkowego i z natury swej pozaprawnego. Ze źródeł wynika, co już wspomniano wyżej, że została ona wprowadzona do tekstu w ostatniej chwili, w wyniku długich dyskusji i gorączkowych przetargów. Wskazany powód wydania skrzydeł miał najwyraźniej złagodzić ściśle odszkodowawczy charakter świadczenia wobec zdecydowanego i konsekwentnego sprzeciwu konferencji pokojowej w sprawie reparacji „płaconych” w dobrach kultury.
Na zakończenie tej części rozważań należy wspomnieć o innym jeszcze przypadku restytucji zastępczej, który przewidziany został w traktacie ryskim. Dotyczył on sytuacji, kiedy dzieło podlegające zwrotowi nie zostało zniszczone, a zatem istniało i wiadomo było gdzie się znajduje. Nie zarządzono jednak jego restytucji, jeżeli stanowiło ono już część kolekcji o światowym znaczeniu. Uznając zatem, że „usystematyzowane, opracowane naukowo i zamknięte kolekcje, stanowiące podstawę zbioru o światowym znaczeniu nie powinny ulegać zburzeniu”, zdecydowano nie zwracać przedmiotów z takich zbiorów, a zastąpić je „ekwiwalentem równej wartości naukowej lub artystycznej” (art. XI pkt 7). Zasada ta nie miała wszak charakteru absolutnego, gdyż wyłączono spod jej działania „przedmioty ściśle związane z historią lub kulturą Polski”, które mimo przynależności do chronionej kolekcji podlegały zwrotowi.
Kolejnym testem dla regulacji haskich była II wojna światowa. Dopiero z dzisiejszej perspektywy widać, jak wielkim i skomplikowanym zadaniem był, a w jakiejś części pozostaje nadal, zwrot dóbr kultury zagrabionych zarówno w trakcie związanych z nią działań wojennych jak i kilkuletniej okupacji wielu krajów. Skalę problemu zakreśla przede wszystkim ogromna liczba wywiezionych dzieł sztuki, książek, czy archiwów, liczona w milionach obiektów. Do kwestii czysto technicznych, jak znalezienie, zabezpieczenie i zwrócenia tych przedmiotów, dodać trzeba zadanie zidentyfikowania ich pochodzenia, a przynajmniej miejsc, skąd dokonano wywozu. Było to zadanie niezmiernie trudne wobec faktu, że w bardzo wielu wypadkach, przede wszystkim w Europie Wschodniej, wywozu dokonywano bez jakiejkolwiek dokumentacji, natomiast w innych, na przykład, jeśli chodzi o dobra kultury wywiezione do b. ZSRR, dokumentacja ta jest nadal niedostępna.
Na płaszczyźnie prawnej sprawa była oczywiście przesądzona wobec stanu regulacji restytucji osiągniętego w omówionych wyżej traktatach zawartych po I wojnie światowej. Nie podejmowano więc na ten temat ustaleń na konferencji jałtańskiej czy w układzie poczdamskim, które w interesującym nas zakresie skoncentrowały się przede wszystkim na sprawie odszkodowań. Skala grabieży, a szczególnie wywóz do krajów neutralnych, spowodowały jednak, że już w 1943 r. restytucja została zapowiedziana w specjalnej Deklaracji Narodów Zjednoczonych przeciwko ograbianiu terytoriów okupowanych przez nieprzyjaciela, co powtórzono następnie w dalszych dokumentach, na przykład akcie końcowym konferencji w Bretton Woods, a szczególnie w rezolucji paryskiej konferencji reparacyjnej.
Równolegle do tych ostrzeżeń rozpoczęły się także prace mające na celu przygotowanie szczegółowych ram prawnych zapowiadanej restytucji. Jedną z pierwszych inicjatyw tego rodzaju było utworzenie w końcu 1942 r. w Londynie Konferencji Alianckich Ministrów Oświaty, która opracowała trzy szczegółowe dokumenty, przy czym już same tytuły wyjaśniają ich zawartość: „Scheme for restitution of objects d'art., books and archives”; „Recommendation as to the Methods of Arranging and Pooling Information” i „Memorandum Upon the Measures to be Taken Immediately Upon the Occupation of Germany”. Obok wspomnianych projektów, także poszczególne państwa podejmowały różne dalsze inicjatywy, na przykład przygotowano odpowiednie instrukcje dla wojska, które w Wielkiej Brytanii opracował, zwany tak od nazwiska jego przewodniczącego, MacMillan Committee, a w USA na podobnej zasadzie nazywana Robert's Commission.
Punktem wyjścia do opracowania wspólnego prawa restytucyjnego były specjalne instrukcje i przepisy wydane dla armii alianckich wkraczających do Niemiec, które wprowadziły całkowitą blokadę i kontrolę wszelkiego mienia w celu ułatwienia późniejszej restytucji. Przygotowanie jej zasad dla terenu całych okupowanych Niemiec należało natomiast do Rady Kontroli Niemiec. Działający w jej ramach Komitet Koordynacyjny zaakceptował 12 grudnia 1945 r. wstępną, jednolitą procedurę zwrotu dzieł sztuki, która w formie pełnych zasad przyjęta została przez Radę Kontroli niecały rok później w dokumencie zatytułowanym „Definicja terminu restytucja” Dokument ten zamknął proces formułowania podstaw formalnych restytucji na wspólnym forum alianckim. Wcielenie go w życie w szczegółowych przepisach wykonawczych należało już do zarządów wojskowych poszczególnych stref okupacyjnych. Analiza łączna tych dokumentów pozwoli zatem poznać zasady przeprowadzonej restytucji, przy czym jeśli chodzi o przepisy szczegółowe, dokonano jej przede wszystkim na podstawie regulacji brytyjskich i amerykańskich. Należy także w tym miejscu dodać, że wywody te można w pełni odnieść do procedury restytucyjnej zastosowanej przez aliantów w Austrii, gdyż wprowadzone tam przepisy nie różniły się istotnie od niżej omawianych.
Pierwszą zasadę zwrotu dóbr kultury zawiera punkt 2 wspomnianego wyżej dokumentu na temat definicji restytucji. Zgodnie z nim należało w każdym przypadku ustalić indywidualnie tożsamość przedmiotu wywiezionego z danego kraju z przedmiotem znalezionym w Niemczech. Musiał on zatem, jak podkreśla cytowane zdanie, co najmniej istnieć w momencie wywozu, względnie być wytworzony w czasie okupacji. Tak zdefiniowaną zasadę identyfikacji regulowały dalej oraz zabezpieczały jej praktyczne zastosowanie szczegółowe przepisy wprowadzone według jednego modelu w poszczególnych strefach okupacyjnych. Przede wszystkim chodziło o umożliwienie kontroli mienia w celu odnalezienia przedmiotów zrabowanych. Na podstawie tych przepisów zajęto i poddano kontroli wszystkie kategorie mienia, w tym przede wszystkim mienie stanowiące własność publiczną. Równolegle wprowadzono zakaz dokonywania jakichkolwiek transakcji mieniem, który obejmował wszystkie dobra kultury znajdujące się na terenie Niemiec, przy czym dotyczył on także wymiany z zagranicą.
Całkowita blokada obrotu dobrami kultury przynajmniej teoretycznie umożliwiła dokonanie ich przeglądu pod kątem odnalezienia i identyfikacji obiektów pochodzących z grabieży. Do tego momentu posiadacze, względnie inni dysponenci zbiorów, zobowiązani byli chronić dobra kultury znajdujące się pod ich opieką, a na wezwanie odpowiednich władz musieli je udostępniać lub przekazywać, a co najmniej okazywać dotyczącą ich dokumentację. Niezastosowanie się do tych przepisów zagrożone było surowymi karami.. Dopiero po ustaleniu, że dany zbiór stanowi niewątpliwą własność posiadaczy, można było oddać go z powrotem do wyłącznej dyspozycji właściwych zarządców, a także udostępnić publiczności.
Podobnie ścisłemu nadzorowi poddano handel antykwaryczny. Aby móc prowadzić swoją działalność, antykwariusze musieli uzyskać specjalne zezwolenie zwalniające ich z ogólnego zakazu handlu dziełami sztuki. Musieli oni nadto prowadzić dokładną dokumentację i sprawozdawczość obejmującą nabyte lub sprzedane dobra kultury o wartości powyżej 10 000 marek.
Niezbędnym elementem procesu identyfikacji było uzyskiwanie jak największej ilości informacji na temat zarówno samych obiektów podlegających ewentualnej restytucji, jak też i okoliczności ich grabieży. Podstawowe informacje tego rodzaju przekazywane były przez misje restytucyjne zainteresowanych państw, które we wnioskach restytucyjnych musiały wskazać takie dane łącznie z miejscem ostatniego przechowywania przedmiotu przed wywozem. Ponieważ jednak wiele dóbr kultury zrabowano bez jakiejkolwiek dokumentacji, a nawet świadków, istotnym źródłem informacji były deklaracje składane w tym zakresie przez samych Niemców, do czego zobowiązywał ich powszechnie obowiązujący nakaz składania takich deklaracji. Na jego podstawie każdy posiadacz lub osoba posiadająca informację o przedmiotach, które znajdowały się na terytoriach okupowanych, zobowiązany był zgłosić te fakty na piśmie do odpowiednich terenowych urzędów niemieckich. Obowiązek ten dotyczył wszelkiego mienia, którego wartość przekraczała, w przypadku pojedynczych przedmiotów, 10 marek, względnie 50 marek, w przypadku posiadania kilku przedmiotów.
Dobra kultury, co do których ustalono, że pochodzą z grabieży, gromadzono w tak zwanych Central Collecting Points and Depots, organizowanych w większych miastach. Tutaj podlegały one szczegółowym badaniom i dokumentacji, co umożliwiało dopiero pełną identyfikację ogromnej większości dzieł, które nie były powszechnie znane. Z badań tych zwolnione były jedynie dobra kultury odnalezione w zamkniętych skrzyniach, których zewnętrzne oznakowanie pozwalało ustalić ich proweniencję, a zatem i miejsce bezspornej restytucji.
Drugim obok identyfikacji niezbędnym warunkiem restytucji było stwierdzenie, że mienie zabrane zostało pod przymusem. Rabunek wojenny już prawie tradycyjnie bywa ukrywany pod różnymi postaciami aktów pozornie dobrowolnych i już nie długo po rozpoczęciu II wojny światowej było jasne, że także ta wojna będzie przykładem takich zabiegów. Dobrym przykładem na to może być katalog dzieł sztuki zrabowanych w Polsce wkrótce po wybuchu wojny, który opublikowano w 1940 r. we Wrocławiu pod charakterystycznym tytułem: „Dzieła sztuki zabezpieczone w Generalnej Guberni” – „Sichergestellete Kunstwerke im Generalgouvernement”. Przyjęto zatem, że udowodnione nabycie dzieła sztuki w ramach normalnej transakcji handlowej wykluczało jego restytucję, natomiast użycie siły zawsze uzasadniało bezwzględną restytucję.
W kwestiach proceduralnych podstawowe znaczenie miało przyjęcie założenia, że problemy restytucyjne rozwiązywane będą jedynie pomiędzy Radą Kontroli i zarządami wojskowymi poszczególnych stref okupacyjnych a rządami zainteresowanych państw. Zasada ta oznaczała, że rozstrzyganie kwestii restytucyjnych miało być oparte wyłącznie na normach prawa międzynarodowego publicznego, jako że obowiązek zwrotu zagrabionego dobra stanowił konsekwencje naruszenia norm tego prawa. W praktyce sprawy załatwiane były przede wszystkim przez wyspecjalizowane służby wojskowe po jednej stronie i specjalnie delegowane do okupowanych Niemiec misje restytucyjne państw alianckich. Główne zadania spoczywały wszakże na oficerach administracji okupacyjnej, którzy stanowili jedyną praktycznie kompetentną kadrę, rekrutowaną spośród personelu muzealnego, bibliotecznego i archiwalnego krajów swojego pochodzenia. To oni prowadzili kontrolę zbiorów zastanych w Niemczech, organizowali tzw. „collecting points and depots”, byli wreszcie odpowiedzialni za identyfikację przedmiotów podlegających restytucji. Pracownicy misji nie mieli natomiast prawa prowadzenia samodzielnych poszukiwań w terenie, byli upoważnieni jedynie do identyfikacji i odbioru całości mienia zabranego z terytorium państwa, które daną misję wysłało. Nie miał przy tym znaczenia ani rodzaj tego mienia, ani też czyją było ono własnością, względnie w czyim znajdowało się posiadaniu w momencie zaboru.
Kończąc omawianie ogólnych zasad restytucji należy jeszcze wspomnieć o daleko idącym sformalizowaniu procedury restytucyjnej. Składane wnioski musiały zawierać szereg danych wyliczonych drobiazgowo w przepisach, przy czym należały tu obok opisu przedmiotu i danych dotyczących ostatniego właściciela lub posiadacza, także dane dotyczące miejsca ostatniego przechowywania oraz miejsca, skąd wywieziono dany przedmiot. Wymagano wreszcie podania okoliczności zaboru i stosowanej siły lub przymusu. Opracowany w ten sposób wniosek składano w pięciu, a od 1947 r., aż w siedmiu kopiach. Przejęcie odnalezionego obiektu przez misję restytucyjną odbywało się na podstawie specjalnego poświadczenia odbioru, sporządzonego i podpisywanego w ośmiu kopiach. Co warto podkreślić, dokument ten zawierał zobowiązanie państwa przyjmującego do zwrotu odebranego dzieła sztuki, jeżeli stwierdzono pomyłkowe wydanie obiektu niewłaściwego. Wszelkie koszty związane z restytucją na terenie Niemiec obciążały administrację tego kraju, przy czym była ona również materialnie odpowiedzialna za ewentualne zniszczenie lub utratę przedmiotu zidentyfikowanego i podlegającego restytucji.
Trzeba wreszcie wspomnieć, że do zasad restytucji należało także wydanie przedmiotu ekwiwalentnego w przypadku niemożności zwrotu przedmiotu zagrabionego. Tak pojęta restytucja zastępcza została wyraźnie sprecyzowana w poświęconym jej specjalnym punkcie dokumentu o definicji restytucji, ale mimo formalnego uruchomienia procedury tej restytucji, przepisy ustanawiające ją nie zostały jednak na terenie Niemiec wykonane. Administracja wojskowa strefy amerykańskiej, na terenie której znalazło się najwięcej wywiezionych dóbr kultury i do której kierowano główne wnioski, odmówiła jej wykonania. U podstaw takiego stanowiska legła z pewnością dokonująca się wówczas zmiana polityki USA wobec Niemiec, a przyczyniły się do tego zapewne także czysto praktyczne trudności w jej przeprowadzeniu.
Ani trudności polityczne, ani też praktyczne nie stanęły natomiast na przeszkodzie włączeniu restytucji zastępczej do traktatów pokoju zawartych w 1947 r. z Bułgarią, Węgrami i Włochami. Warto zwrócić uwagę na pewną modyfikację wprowadzoną do zawartej tam regulacji restytucji zastępczej, która polegała na tym, że obowiązek dostarczenia ekwiwalentu ograniczony został jedynie do przypadków utraconych dóbr kultury, stanowiących część narodowego dziedzictwa kulturowego poszkodowanego państwa, a ponadto istniała bliżej nie sprecyzowana możliwość dostarczenia takiego dobra.
Tworzenie i funkcjonowanie alianckiego prawa restytucyjnego kończyło się, ogólnie mówiąc, wraz z okupacją Niemiec. W miarę stopniowego przekazywania zadań administracji okupacyjnej władzom lokalnym następowało także powolne przekazywanie kompetencji w zakresie restytucji. Podpisana w 1952 r. Convention on the Settlement of Matters Arising out of the War and the Occupation wprowadziła nowe zasady restytucji zewnętrznej. Polegały one, między innymi, na dopuszczeniu drogi sądowej dla dochodzenia restytucji zagrabionego mienia. Wyjątek uczyniono jedynie dla dóbr kultury, wobec których utrzymano dotychczasowe zasady, dokonując w nich jednakże pewnych modyfikacji.
Podobnie jak w Niemczech, tak i na terenie Austrii kwestia restytucji przeszła wraz z zakończeniem okupacji w ręce władz miejscowych. Wynikało to z podpisanego w 1955 r. Traktatu Państwowego z Austrią, który w art. 25 stwierdzał, że wszystkie przeniesienia własności dotyczące tego majątku, które były wynikiem stosowania przemocy przez państwa Osi lub ich organy ulegały unieważnieniu. Wszyscy zainteresowani mogli składać wnioski restytucyjne w ciągu 6 miesięcy od wejścia w życie traktatu, z wyjątkiem wypadków, kiedy udowodnili niemożność złożenia wniosku w tym terminie. Wszystkie koszty postępowania restytucyjnego ponosił rząd austriacki.
Kończąc omawianie alianckiego prawa restytucyjnego nie można zapomnieć o postanowieniach dotyczących restytucji na rzecz Niemiec oraz ich państw sojuszniczych. Jak wspomniano już wyżej, politykę poszanowania dziedzictwa kulturalnego wszystkich stron zaangażowanych w wojnę, a więc także państw nieprzyjacielskich, ogłosiły relatywnie wcześnie Stany Zjednoczone i ona właśnie stała się, między innymi, podstawą odmowy przeprowadzenia restytucji zastępczej na szerszą skalę. Jak się wydaje, bezpośrednim powodem wyraźnego i oficjalnego proklamowania tej polityki były kontrowersje, jakie wywołane zostały przez wywiezienie do USA kolekcji 200 obrazów z Kaiser Friedrich Museum w Berlinie. Powrót tej kolekcji do Niemiec nastąpił w 1949 r., a po pewnym czasie zwrócono także i uregulowano status zbiorów niemieckich zajętych we Włoszech. W szczególności chodziło tu o biblioteki niemieckich instytutów naukowych działających w tym kraju, w tym znane zbiory Bibliotheca Herziana i Palazzo Zuccari. Na podstawie umowy zawartej przez USA, Wlk. Brytanię i Francję oraz Niemcy i Włochy wspomniane zbiory wydane zostały ich dawnym właścicielom, pod warunkiem jednak, że pozostaną w miejscu swego tradycyjnego przechowania i będą działać jako międzynarodowe ośrodki naukowe, wolne dla badaczy reprezentujących wszystkie narody. Włochy, jako gospodarz kraju działania tych bibliotek, zobowiązały się natomiast utrzymać w mocy wszystkie przywileje i prawa, jakimi cieszyły się one przed wojną.
Co do zasady, podobnym problemem był prywatny wywóz dóbr kultury dokonywany z terenu okupowanych Niemiec przez żołnierzy amerykańskich wyjeżdżających na urlopy lub powracających do USA po zakończeniu służby. Drogą tą trafiło za ocean wiele niejednokrotnie cennych dzieł sztuki, archiwaliów i materiałów bibliotecznych, pochodzących zarówno ze zbiorów niemieckich, jak i rabunków w krajach okupowanych przez Niemcy. Skala dokonywanego w ten sposób importu musiała z czasem osiągnąć takie rozmiary, że wymagała podjęcia zorganizowanej reakcji ze strony rządu USA. Rozpoczęto ją w 1947 r., od zajęcia oficjalnego stanowiska przez Departament Stanu, który ogłosił w związku z tym specjalne memorandum. Poddano w nim krytyce opisany przywóz dóbr kultury pochodzących z grabieży. Wskazano na jego sprzeczność z polityką USA, z konwencją haską z 1907 r., a nadto z prawem federalnym w przypadku przywozu przedmiotów o wartości przekraczającej 5 000 USD. Zapowiedziano wreszcie podjęcie środków zwalczania go i restytucję odzyskanych przedmiotów. Podjęta zgodnie z tą zapowiedzią akcja objęła dobra kultury wywiezione z Niemiec, Austrii, Korei i Japonii, a dokonanym w jej efekcie restytucjom nadano odpowiedni rozgłos.
Z początkiem lat 50-tych Niemcy zaczęły także odzyskiwać zbiory wywiezione przez Armię Czerwoną do b. ZSRR. Najcenniejsze kolekcje, w tym galerię drezdeńską, zwrócono do b. NRD w 1955 r., a unikalny zbiór wywieziony z Grünes Gewölbe w Dreźnie – w 1958 r.
Problem restytucji na rzecz byłych państw nieprzyjacielskich rozwiązany został przede wszystkim w traktatach pokojowych z 1947 r. Chodziło głównie o usunięcie skutków wywozu z tych krajów różnorakiego mienia do Niemiec pod koniec wojny. Zostało ono uznane przez alianckie władze okupacyjne za własność nieprzyjacielską z wszystkimi wiążącymi się z tym konsekwencjami. Wspomniane traktaty pokojowe uchyliły ten status i dopuściły zagrabiony majątek do restytucji na podstawie omówionego wyżej prawa alianckiego, jeżeli spełnione zostały przewidziane tam wymogi, między innymi dotyczące okoliczności zaboru i wywozu do Niemiec.
Relacja ze spotkania w Warszawie, podczas którego został wygłoszony referat











