Referaty

Internowani żołnierze Armii Krajowej w obozach NKWD-MWD ZSRR 1944–1947 (zarys wybranej problematyki)*

Dariusz Rogut

Klęski wojsk niemieckich na froncie wschodnim i szybkie posuwanie się Armii Czerwonej na zachód rozpoczęło w 1944 r. przygotowywaną przez Armię Krajową akcję „Burza”. Zakładała ona walkę zbrojną na tyłach niemieckiego frontu, samodzielne wyzwalanie poszczególnych obszarów i miast oraz ujawnianie się władz AK i przedstawicieli konspiracyjnych władz cywilnych, jako gospodarzy terenu, wobec nadchodzących oddziałów Armii  Czerwonej.

Wkroczenie na tereny Wileńszczyzny w drugiej połowie 1944 r. jednostek Armii Czerwonej rozpoczęło w ramach akcji „Burza” operację „Ostra Brama”. Miała ona na celu samodzielne zdobycie Wilna przez oddziały AK. Akcja nie powiodła się, a ich ujawnienie spowodowało proces likwidacji polskich formacji niepodległościowych. Według meldunków sowieckich do 20 lipca 1944 r. rozbrojono tam ponad 6 000 żołnierzy AK. Podobny przebieg miały wydarzenia na Obszarze AK Lwów. Przy dużym udziale AK wojska sowieckie opanowały 27 lipca Lwów. Tu również, podczas rozmów dowódcy Obszaru płk. Władysława Filipkowskiego ps. „Janka” w sztabie 3 Frontu Ukraińskiego z gen. Iwanowem (pseudonim gen. Iwana Sierowa), zażądano całkowitego rozbrojenia polskich oddziałów. Rozpoczęły się masowe aresztowania wśród ujawnionej kadry oficerskiej. W ramach „Burzy” oddziały AK na Lubelszczyźnie w połowie lipca 1944 r. wyzwoliły szereg miejscowości, m.in. Bełżec, Kock, Lubartów, a wspólnie z formacjami 1 Frontu Białoruskiego m.in. Tomaszów Lubelski, Puławy, Zamość, Lublin. Również i tu, po kilkudniowych pertraktacjach prowadzonych przez płk. Kazimierza Tumidajskiego ps. „Marcin” (dowódcę lubelskiego Okręgu AK), rozpoczęły się aresztowania członków cywilnej i wojskowej konspiracji polskiej [1]. Represje nie ominęły również ludności cywilnej, niezwiązanej z żadną orientacją polityczną czy wojskową. Masowe aresztowania obejmowały nauczycieli, lekarzy, kolejarzy, duchownych. Tylko na terenach „Polski Lubelskiej” od października 1944 r. do stycznia 1945 r. aresztowano 13 142 osoby, w tym – według Sowietów – 9 010 żołnierzy AK (68,5 %). Fala represji bardzo szybko ogarnęła całą Białostocczyznę. W ciągu zaledwie kilku dni (od 1 listopada do 8 listopada 1944 r.) organy „Smiersz” i NKWD aresztowały 1200 żołnierzy AK i innych organizacji [2]. Podobny los spotkał w sierpniu i we wrześniu 1944 r. część oddziałów warszawskiego Obszaru AK, w którym samodzielnie wyzwoliły Węgrów, Radzymin, Mińsk Mazowiecki. Rozbrojeniu uległy też jednostki idące na pomoc powstaniu warszawskiemu, m.in. 30 Dywizja Piechoty AK Okręgu Polesie [3].

Zatrzymania odbywały się w wyniku obław, łapanek, na podstawie informacji partyzantów sowieckich, donosów agenturalnych i zeznań wymuszonych w trakcie śledztw. Represje sowieckie spowodowały napływ ludzi „do lasu” i tworzenie nowych oddziałów partyzanckich. Rozwijały się grupy zbrojne m.in. Armii Krajowej Obywatelskiej (AKO), Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ), Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (NZW) [4].

Represje sowieckie nabrały „mocy prawnej” w momencie utworzenia Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, który jako „władza administracyjna” podpisał 26 lipca 1944 r. umowę o stosunkach między Wodzem Naczelnym a polską administracją. Wynikało z niego, iż PKWN zgadza się na poddanie jurysdykcji prawa sowieckiego polską ludność cywilną w strefie operacji wojennych, nie określając wówczas jej wielkości. Za bezpieczeństwo i porządek publiczny na tym obszarze odpowiadało dowództwo frontów oraz struktury NKWD. Praktycznie dawało to Sowietom nieograniczone możliwości represji i aresztowań. Głębokość pasa przyfrontowego (na 60–100 km) określiła dopiero uchwała Państwowego Komitetu Obrony ZSRR nr 7558 z 20 lutego 1945 r. Rolę „sojuszniczych” jednostek wojskowych można zaobserwować na przykładzie instrukcji komendantów wojennych z 10 października 1944 r. Podobnie jak na innych „wyzwolonych” terenach, wszystkie ważniejsze miejscowości Polski Lubelskiej zostały podporządkowane sowieckiej administracji wojskowej. Według instrukcji, obok spraw czysto wojskowych, komendanci nawet na szczeblu gminnym mieli obowiązki polityczne. Powinni uznawać tylko władzę terenową z ramienia PKWN, a jeżeli władz takowych nie ma, „czasowo wyznaczyć starostę, wójta spośród zwolenników PKWN”. Komendanci posiadali również prawo przywracania porządku w czasie niepokojów społecznych, które zagrażały normalnej pracy organów władzy podległych PKWN [5]. Rozkaz o likwidacji i rozbrajaniu struktur AK „mających w swoim składzie niemieckich szpiegów” (sic!) wydał Stalin 31 lipca 1944 r. dyrektywą nr 220169. Na jej podstawie oficerów należało internować, a podoficerów i szeregowych żołnierzy kierować do zapasowych batalionów 1 Armii Wojska Polskiego. O praktycznych działaniach w ramach tej dyrektywy mówił rozkaz nr 75 z 2 sierpnia 1944 r. dowódcy 1 Frontu Białoruskiego, marszałka Związku Radzieckiego Konstantego Rokossowskiego [6]. Do września 1944 r. wielu aresztowanych szeregowych członków AK wcielono w struktury rezerwowych jednostek Wojska Polskiego. Miało to związek z wydanym 27 lipca 1944 r. przez gen. Zygmunta Berlinga, dowódcę 1 Armii Polskiej, rozkazem w sprawie rozbrajania oddziałów Armii Ludowej, Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich. Po licznych przypadkach dezercji z tych formacji zaczęto umieszczać akowców w kolejnych więzieniach i obozach UB i NKWD, m.in. w Skrobowie k. Lubartowa, Sokołowie Podlaskim, Lublinie, Rembertowie, Majdanku i Krześlinie [7].

Przykładem łamania przez Związek Sowiecki prawa międzynarodowego i zasady suwerenności państwowej było aresztowanie w marcu 1945 r. w Pruszkowie k. Warszawy przywódców Polskiego Państwa Podziemnego. W Moskwie 18–21 czerwca 1945 r., przy biernej postawie zachodnich aliantów, przeprowadzono „proces szesnastu”. Był on jedynym politycznym, pokazowym i propagandowym procesem skierowanym przeciwko legalnym władzom polskim. Sfingowane śledztwo i proces, w którym padały oskarżenia m.in. o współpracę AK z Niemcami, miały na celu zdyskredytowanie w oczach światowej i polskiej opinii publicznej legalnych władz RP w Londynie [8].

W obliczu masowych aresztowań żołnierzy AK i cywilnych obywateli polskich rząd RP na obczyźnie podjął energiczne działania dyplomatyczne wśród mocarstw zachodnich. Już 18 lipca 1944 r. premier rządu polskiego Stanisław Mikołajczyk w rozmowie z premierem Wielkiej Brytanii Winstonem Churchillem podniósł kwestię aresztowań. Churchill obiecał mu interwencję w tej sprawie [9]. Ambasador Edward Raczyński wręczył 31 lipca 1944 r. sir Aleksandrowi Cadoganowi notę zawierającą depesze Delegata Rządu i Komendanta AK postulującą uznanie AK za „część Armii Aliantów”, co mogłoby zapobiec dalszym represjom.

Kolejnym krokiem w celu wywarcia nacisku na aliantów i przedstawienia ogromu dokonywanego bezprawia była nota Raczyńskiego do ministra Anthony’ego Edena z 24 sierpnia 1944 r. Podał w niej wiele przykładów masowych aresztowań i morderstw dokonanych przez Sowietów na żołnierzach AK na terenach Polski Lubelskiej. Podobnej treści była nota Raczyńskiego z 19 października 1944 r. do ministra Edena, w której przedstawiał kwestię wywózek w głąb Związku Sowieckiego żołnierzy AK i organizowanie przez NKWD „łapanek i poszukiwań żołnierzy AK”. Zwracał m.in. uwagę, iż zatrzymani Polacy są oskarżani o „faszyzm” i „współpracę z Niemcami” [10]. Niestety, działania podjęte przez Rząd RP nie spowodowały zmiany sytuacji i nie doprowadziły do jakichkolwiek działań ze strony naszych zachodnich sojuszników.

Represje NKWD nie tylko dotknęły żołnierzy AK, ale także ludność cywilną. Polaków aresztowano na ulicach, wyciągano w nocy z domów, zatrzymywano na tzw. prowierkę (kontrolę) dokumentów, w drodze do punktów mobilizacyjnych LWP, po stawieniu się na wezwanie do komisariatów milicji, w przypadkowych łapankach. Aresztowania w Litewskiej SRR, a szczególnie na Wileńszczyźnie, trwały od sierpnia do grudniu 1944 r. i nasiliły się z początkiem stycznia 1945 r. Według relacji świadków przypominało to czasy okupacji hitlerowskiej. Wielu żołnierzy AK zostało również skazanych przez sowieckie sądy wojskowe. Uważani byli za obywateli sowieckich (na mocy dekretu Prezydium Rady Najwyższej ZSRR z 7 września 1940 r. wszystkim osobom przebywającym na terytorium Litwy narzucono obywatelstwo sowieckie) i stosowano wobec nich własne prawodawstwo karne. Osobom, którym zarzucano uczestnictwo m.in. w „polskiej nacjonalistycznej organizacji kontrrewolucyjnej” (w dokumentach sowieckich tak określano żołnierzy Armii Krajowej), ale nie udowodniono im wrogiej działalności wobec Związku Sowieckiego kierowano do specjalnych obozów kontrolno-filtracyjnych (prowieroczno-filtracyjonnych łagieriej – PFŁ). Represje wśród kadry dowódczej AK i przedstawicieli Delegatury Rządu miały na celu osłabienie polskiego podziemia podległego rządowi londyńskiemu i zniszczenie struktur politycznych przeciwnych PKWN. Dla wzmocnienia swojej pozycji PKWN nie tylko dysponował własnymi organami bezpieczeństwa (UB) i Milicji Obywatelskiej, ale miał pełną pomoc ze strony kontrwywiadu wojskowego „Smierszu”, NKWD (trzy dywizje) i Armii Czerwonej. Dokonywały one masowych aresztowań osób związanych bądź podejrzanych o przynależność do polskiej konspiracji niepodległościowej. NKWD i UB aresztowały nie tylko żołnierzy podziemia, ale również przedstawicieli konspiracyjnej administracji i partii politycznych. Sowieci nie mogli pozwolić działać na tyłach Armii Czerwonej niezależnym formacjom zbrojnym [11].

Osoby represjonowane można generalnie podzielić na pięć kategorii. W pierwszej, jako internowani, znaleźli się żołnierze podziemia niepodległościowego. Umieszczano ich w obozach dla jeńców wojennych i internowanych. Szeregowców i podoficerów skoncentrowano m.in. w obozie w Borowiczach [12] oraz Ostaszkowie [13]. Kadrę dowódczą i pracowników Delegatury Rządu wywieziono do obozu w Riazaniu. Drugą grupę, osoby cywilne (internowane oraz z Kresów Wschodnich II RP) jedynie podejrzane o udział w konspiracji polskiej, kierowano do obozów kontrolno-filtracyjnych, m.in. w Donbasie, Stalinogorsku i Szaturze [14]. W grupie tej znalazły się także osoby z terenów Pomorza Gdańskiego, Wielkopolski, Śląska, pochodzenia niemieckiego, volksdeutsche, eingedeutsche oraz podejrzani o współpracę z Niemcami [15]. W trzeciej grupie znalazły się osoby oskarżone o popełnienie przestępstw przeciwko państwu sowieckiemu. Skazanych przez frontowe trybunały wojskowe czy Kolegium Specjalne NKWD (Osoboje sowieszczanije – OSO) większości wywożono do poprawczych obozów pracy (isprawitielno-trudowych łagieriej – ITŁ). Czwartą grupę stanowiły osoby przymusowo i bezprawnie wcielone w szeregi Armii Czewonej. Dotyczy to przede wszystkim ludności zamieszkującej tereny wschodnie II RP zaanektowane przez Związek Sowiecki. Przykładem są losy żołnierzy AK rozbrojonych i wywiezionych do  Kaługi po akcji „Ostra Brama”, a następnie skierowanych do batalionów roboczych Armii Czerwonej. Do piątej grupy należały aresztowani obywatele polscy, m.in. Mazurzy, Kaszubi i Ślązacy kierowani do batalionów pracy utworzonych dla Niemców.

W więzieniach znalazły się osoby wywodzące się z ziemiaństwa, nauczyciele, lekarze, kolejarze, robotnicy i duchowni. Aresztowano ludzi wykształconych, uważanych za „element niebezpieczny”, „wrogi”, zagrażający nowej komunistycznej władzy. Represje w sposób szczególny dotknęły ludność chłopską stanowiącą szeregi AK. Według szacunkowych danych od stycznia 1944 r. do końca lat czterdziestych   na terenach II Rzeczpospolitej około 80–95 tysięcy Polaków (nie wliczając obywateli polskich innych narodowości) [16] zostało aresztowanych, internowanych [17]. Aresztowano ich na mocy postanowień władz sowieckich, które na opanowanych ziemiach polskich czuły się faktycznymi gospodarzami. Dla wielu Polaków rozpoczął się kolejny okres okupacji, tym razem sowiecki; osądzanie (według ustawodawstwa sowieckiego) oraz masowe wywózki stanowiły naruszenie i złamanie prawa międzynarodowego.

 Obozy dla jeńców wojennych i internowanych

 Borowicze

Jedno z najliczniejszych skupisk żołnierzy AK zostało zlokalizowane w obwodzie nowogrodzkim, w okolicach Borowicz. Znajdował tam się zespół obozów nr 270 podległy Głównemu Zarządowi NKWD do spraw Jeńców Wojennych i Internowanych (GUPWI). Aresztowani Polacy skierowani do Borowicz pochodzili z terenów województw lubelskiego, kieleckiego, rzeszowskiego i warszawskiego. Byli to w większości szeregowi członkowie Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich lub osoby podejrzane o przynależność do konspiracyjnych organizacji. Wywózka rozpoczęła się 13 listopada 1944 r. z Sokołowa Podlaskiego. Łącznie kilkoma transportami przywieziono 4893 osoby. W latach 1944–1949 przebywało w Borowiczach 5795 Polaków (nie wliczając jeńców Polaków – żołnierzy Wehramchtu).

Obóz jeniecki nr 270 w czerwcu 1942 r. jako frontowy obóz przesyłowy. W 1944 r. przekształcono go w stacjonarny obóz jeniecki. Od 3 kwietnia 1945 r. jego komendantem został ppłk W. N. Saltons. W końcu 1944 r. w skład obozu wchodziło 8 podobozów i 2 mniejsze jednostki – podkomandirowki. Obliczony był na 17 500 osób. W czerwcu 1949 r. na podstawie rozkazu MWD ZSRR [18] nr 00604 został on przekształcony na obóz „reżimowy” (o zaostrzonym rygorze). Przetrzymywano w nim przede wszystkim jeńców wojennych – Niemców, Węgrów, Austriaków, Estończyków, Łotyszy, Czechów i Holendrów oraz Polaków – żołnierzy Wehrmachtu. Po r. 1946 liczba ich stopniowo zmniejszała się, co spowodowane było zwolnieniami. Od momentu organizacji do 1 stycznia 1950 r. obóz przyjął 54 017 ludzi.

Polacy przebywali w Waldlagrze (obozie leśnym) i podobozie nr 3 w pobliżu wsi Jogła. Największą grupę (około 1000 osób) skierowano do podobozu nr 2 przy kopalni węgla w osiedlu Ust’je oraz do podobozu nr 5 w Borowiczach. Podobóz nr 2, nazywany kopalnianym, należał do najcięższych wchodzących w skład obozu nr 270. Mieściło się w nim kilka baraków mieszkalnych oraz budynki kuchni, magazynu, karceru, łaźni i szpitala.

Obok akowców przebywali tu jeńcy niemieccy, węgierscy i fińscy. Polacy pracowali przy wydobyciu węgla kamiennego. Więźniowie nie posiadali odpowiedniej odzieży ochronnej (brezentowe płaszcze, gumowe buty), a jeśli ją otrzymywali, była bardzo zniszczona. Na ubraniach cywilnych osadzała się wilgoć. Buty były oblepione błotem, przesiąknięte wodą, która w dużych ilościach znajdowała się w kopalni. Pracę prowadzono na trzy zmiany, po 8 godzin, bez przerwy na obiad. Wykonywano ją prymitywnymi narzędziami (kilofy, łopaty) bez odpowiedniego sprzętu mechanicznego i zaplecza technicznego. Polacy budowali również szyby głębokości 25–30 m i szerokości 6 na 6 m. Schodziły do nich po wybudowanych schodach pięcioosobowe grupy więźniów. Z powodu ciągle spływającej wody i przenikliwego zimna odzież zamarzała na ludziach.

Polaków wykorzystywano również do prac przy budowie linii kolejowej, dróg i trakcji elektrycznych na potrzeby kopalni. Niektóre brygady robocze wyciągały spławione drewno z rzeki Msty. Praca ta również należała do ciężkich i niebezpiecznych. Zdarzały się wypadki okaleczeń rąk i nóg przy wyławianiu mokrego drzewa. Olbrzymie niedożywienie, wyniszczająca praca, złe warunki sanitarne i higieniczne, niedostateczna ilość odzieży ochronnej i nieodpowiednie warunki techniczne w kopalni (brak odpowiednich narzędzi i sprzętu górniczego), prowadziły do częstych przypadków przeziębień, kontuzji, złamań i odmrożeń. O sytuacji świadczy fakt, iż w przeciągu 10 miesięcy w obozie zmarło 453 Polaków (9,2%), chorych było 465 (9,5%), a większość była osłabiona. Łącznie zmarło 612 osób (12,5%) z ogółu grupy.

Zwolnienia internowanych akowców rozpoczęły się w styczniu 1946 r.. Łącznie do kraju wróciły 3464 osoby [19]. Pozostałych 810 Polaków (w tym jedno dziecko urodzone w 1945 r.!) wysłano 5 lipca 1946 r. do kolejnego obozu jenieckiego nr 531 z siedzibą zarządu w osiedlu Wierchniaja Pyszma pod Swierdłowskiem (obecnie Jekatierinburg) na Uralu [20].

Polacy internowani w latach 1944–1946 nie byli jedynymi akowcami osadzonymi w Borowiczach. Kolejna grupa przybyła 1 czerwca 1947 r. z PFŁ nr 0331 w Kutaisi. Skierowano ich tutaj po buncie przeprowadzonym w maju 1947 r. w obozie. Transport liczył 467 osób [21]. Drugi transport żołnierzy AK dotarł do Borowicz z obozu jenieckiego nr 454 pod Riazaniem 11 lipca 1947 r. Przybyła grupa liczyła 421 osób. Polacy ci przeprowadzili w Riazaniu w lipcu 1947 r. głodówkę przeciwko m.in. długoletniemu przetrzymywaniu w obozie, zakazowi korespondencji, prowadzonym przesłuchaniom. Większość akowców repatriowano do Polski przez Brześć 7 października 1947 r., a Wilnian dopiero w latach 1948–1949.

Oceniając funkcjonowanie ww. podobozów w latach 1947–1949 należy zwrócić uwagę, iż osłabł reżim obozowy. Normy żywieniowe nie uległy zwiększeniu, ale wydawana żywność była bardziej kaloryczna. Akowcy nie pracowali już w najcięższych podobozach: kopalnianym i miejskim. Należy podkreślić, że obóz nr 270 w Borowiczach w latach 1944–1946 należał do jednych z najcięższych, w których przebywali żołnierze AK.

 Ostaszków

 Obóz ten miał już swoją polską historię, gdyż w 1939 r. w budynkach klasztornych na wyspie Stołbnyj (jezioro Sieligier) 10 km od miasta Ostaszkowa umieszczono polskich jeńców wojennych wziętych do niewoli po 17 września. Znaleźli się tam m.in. żołnierze Korpusu Ochrony Pogranicza, żandarmerii, policji oraz służby więziennej. Niemal wszyscy zostali zamordowani w kwietniu–maju 1940 r. na terenie więzienia obwodowego Zarządu NKWD w Twerze (wówczas Kalininie) [22].

Obóz nr 41 w Ostaszkowie był zorganizowany rozkazem NKWD z 20 stycznia 1943 r. z limitem na 4300 osób. Miał charakter obozu przesyłowego przeznaczonego na potrzeby 2 Frontu Nadbałtyckiego. Zarząd obozu znajdował się w mieście Ostaszków. Zmiana jego statusu na stacjonarny obóz jeniecki z kilkoma podobozami nastąpiła na mocy rozkazu NKWD z 28 lipca 1944 r. [23] W 1947 r. zarząd obozu, po wielu reorganizacjach, posiadał w swoim składzie pięć podobozów z limitem 2900 osób [24]. W październiku 1947 r. zarząd obozu został zlikwidowany.

Polaków przywieziono do Ostaszkowa trzema transportami z więzienia w Białymstoku w listopadzie i grudniu 1944 r. Ogółem znalazły się w nim 2903 osoby, w tym prawie 400 kobiet i kilkanaścioro dzieci [25].

Przekrój społeczny osadzonych Polaków był zróżnicowany. Znaczny odsetek ludzi – zamożniejsi gospodarze, dzierżawcy ziemscy, wójtowie i sołtysi – pochodził ze wsi. Liczna grupa – adwokaci, nauczyciele, urzędnicy, rzemieślnicy oraz przedwojenni wojskowi – wywodziła się z inteligencji miejskiej. Część stanowiła młodzież, kolejarze, służba leśna. Najstarsza aresztowana osoba miała 86 lat, najmłodsza 12 lat. Przywieziono także kilka kobiet w ciąży.

W podobozie brak było podstawowych środków medycznych i pomoc dla chorych była bardzo ograniczona. Trudną, wręcz tragiczną, sytuację w obozie potwierdza raport sowiecki. Informuje nas, iż powierzchnia na jednego więźnia wynosiła 1,2 m2, baraki były strasznie zawszone i wymagające kapitalnego remontu. Dystroficy nie otrzymywali przysługujących im odpowiednich norm. Z powodu m.in. niskich norm żywieniowych, braku odpowiednich warunków bytowych i higienicznych w obozie wybuchła epidemia tyfusu plamistego (styczeń–kwiecień 1945 r.). Pomoc dla zakażonym polegała na systematycznym ich karmieniu i utrzymywaniu wysokiej temperatury w pomieszczeniach lazaretowych.

Oprócz braku żywności i chorób jednym z najpoważniejszych problemów dla aresztowanych była ogromna plaga wszy i pluskiew. Kwestia ta nie interesowała władz obozowych, a podczas kolejnej kontroli lekarskiej 36 osób bardzo pogryzionych przez wszy (krwawiące piersi i ramiona) przeniesiono do szpitala i nakazano leczyć na świerzb (!). Problem utrzymania higieny nie był dla władz sowieckich najważniejszy. Dopiero po czterech miesiącach pobytu w obozie zezwolono Polakom na pierwszą kąpiel w łaźni.

Więźniowie zostali wówczas podzieleni przez komisje lekarskie według czterech kategorii zdrowia, określających przydatność każdego do pracy. W pierwszej znaleźli się ludzie o najlepszej kondycji fizycznej, wyrabiający 100% normy pracy, w drugiej (słabszej), realizujący niższą normę, w trzeciej – osoby przeznaczone do prac gospodarczych na terenie obozu lub polowych w kołchozach. Czwartą kategorię stanowili dystroficy. Do grupy OK (ozdorowitielnaja komanda) należeli ozdrowieńcy [26]. Stosunkowo łatwe prace (oczywiście nie dla osób starszych i chorych) wykonywano w przyległych kołchozach. Zazwyczaj polegały na zbieraniu ziemniaków z pól. W dużym stopniu umożliwiały one wzbogacenie obozowych racji żywnościowych (kradzieże ziemniaków oraz innych warzyw). Rewizje przeprowadzane przy bramie obozowej ujawniały duże ilości przemycanych „witamin”. Internowani pracowali także przy pogłębianiu rowów melioracyjnych (nawet przy mrozie dochodzącym do –30° C), wyrównywaniu terenu pod wyrobisko torfu, wyładowywaniu węgla na stacji kolejowej. Kobiety zatrudniono w szpitalu, w łaźni i w pralni oraz przy ciężkich robotach, m.in. załadunku torfu i karczowaniu w lesie drzew. Podczas pracy nie wydawano więźniom żadnej odzieży roboczej ani obuwia. Ponieważ Polacy posiadali te same ubrania, w których ich aresztowano, były one bardzo zniszczone. Sytuacja ta powodowała wiele chorób, przede wszystkim silnych przeziębień i zapaleń płuc.

Największą grupę – 1516 osób odesłano z Ostaszkowa 14 kwietnia 1945 r. do obozu nr 178 w Diagilewie w obwodzie riazańskim. Byli to ujawnieni oficerowie AK oraz osoby szczególnie podejrzane o przynależność do podziemnych organizacji. Dalsza, już rzeczywista, akcja zwolnień prowadzona była od drugiej połowy 1947 r. Jedną grupę wywieziono w maju 1947 r. do kolejnego obozu nr 64 w Morszańsku (obwód tambowski). Większość jeńców powracała do Polski w październiku 1947 r., a niektórzy jeszcze później.

Riazań

 Obóz nr 178-454 położony był na przedmieściach miasta. Powstał on w 1942 r. jako specłagier przeznaczony dla byłych żołnierzy Armii Czerwonej, którzy powrócili z niewoli bądź okrążenia. Zarząd obozu zlokalizowano w osiedlu Kaniszczewskije Wysiełki w mierwińskim rejonie obwodu riazańskiego w odległości 7 km na północny-zachód od Riazania. W czerwcu 1944 r. specłagier nr 178 przekształcono w obóz dla jeńców wojennych. Kilka miesięcy później utworzono podobóz polski z limitem na 2500 osób zlokalizowany w oddzielnej strefie, w podobozie głównym w Kaniszczewskich Wysiełkach. W 1945 r. wszystkich osadzonych Polaków oraz „polski transport” z Ostaszkowa umieszczono w podobozie nr 1 niedaleko stacji kolejowej Diagilewo. Naczelnikiem zarządu obozu od lutego 1945 r. był major bezpieczeństwa państwowego Małkin. Obóz przechodził kilka reorganizacji. W 1946 r. wyodrębniono z obozu nr 178 siedem podobozów i utworzono z nich nowy obóz jeniecki nr 454. Naczelnikiem zarządu obozu został Małkin, a zastępcą ds. operacyjnych mjr Nikołajew. Podobozowi w Diagilewie nadano numer 3 i przeznaczono dla internowanych Polaków. W pierwszej połowie 1946 r. liczba podobozów wynosiła 12, ale od drugiej połowy roku stopniowo ulegała zmniejszeniu. W 1948 r. większość podobozów uległa likwidacji. Funkcjonujący podobóz nr 2 został bezpośrednio podporządkowany obwodowemu Zarządowi MWD, a w styczniu 1949 r. ostatecznie przestał istnieć.

Pierwszy transport z Polakami trafił do Riazania w sierpniu 1944 r. z Lublina. Liczył 211 żołnierzy, podoficerów i żołnierzy AK. Kolejny, liczący 102 członków AK, przybył we wrześniu z Wilna. Do Riazania przychodziły transporty m.in. z Wydziału Kontrwywiadu (Otdieł kontrrazwiedki – OKR) „Smiersz” Charkowskiego i Lwowskiego Okręgu Wojskowego, z obozów przesyłowo-rozdzielczych w Brześciu i Przemyślu, z obozów nr 41 w Ostaszkowie i nr 388 w Stalinogorsku. W obozie większość stanowili żołnierze i oficerowie AK ze Lwowa, Wilna, Lublina, Białegostoku i spod Warszawy, ale pewna grupa to byli cywile podejrzewani o współpracę z okupantem niemieckim. Ogółem w latach 1944–1947 wobozie przebywało 2672 Polaków i obywateli polskich. Znalazła się w nim kadra dowódcza AK, m.in.: gen. brygady Ludwik Bittner „Halka” – dowódca 9 Podlaskiej Dywizji Piechoty AK, gen. (płk) Adam Świtalski „Dąbrowa” – dowódca 3 DP AK, gen. (płk) Aleksander Krzyżanowski „Wilk” – dowódca Okręgu Wilno, gen. (płk) Władysław Filipkowski „Janka” – komendant Obszaru Lwów, gen. (płk) Kazimierz Tumidajski „Marcin” – dowódca Okręgu Lublin, płk dypl. Stefan Czerwieński – dowódca 5 DP AK, płk Hieronim Suszczyński – dowódca 8 DP AK oraz płk Tadeusz Sztumberk-Rychter „Żegota” – dowódca 27 Wołyńskiej DP AK. Ponadto znalazło się kilkudziesięciu oficerów sztabowych, pułkowników, podpułkowników i majorów, kilkuset oficerów służby liniowej: kapitanów, poruczników, podporuczników, podchorążych oraz podoficerów i szeregowców. Pewną grupę stanowili także przedstawiciele i pracownicy Delegatury Rządu na Kraj – cywilnej struktury Polskiego Państwa Podziemnego, w osobach m.in. Kazimierza Przybyszewskiego „Grzymały” – Delegata z Białostocczyzny czy Władysława Cholewy – Wojewody Lubelskiego.

Warunki w obozie riazańskim różniły się zasadniczo od obozów, w których przebywali inni żołnierze AK. Należały one do specyficznych i świadczyły o tym, że obóz riazański był wręcz „doskonały”. Prawdopodobnie przeznaczony był przez władze sowieckie dla celów propagandowych, jako „wzorcowy”. W obozie zachowano polskie stopnie wojskowe i umundurowanie. Powołano wewnętrzną komendanturę obozową z polskimi oficerami i służbą aprowizacyjną. Oficerowie zostali zwolnieni z obowiązku pracy, a żołnierze wykonywali prace w obrębie obozu (warsztaty), prace polowe, budowlano-remontowe i rozładunkowe. Zezwolono na funkcjonowanie grup samokształceniowych i uczestnictwo w praktykach religijnych. Więźniowie mieli również prawo do organizowania grup artystycznych i rozrywkowych, ale z ocenzurowanymi programami. Korespondencja była zakazana. Obowiązywały trzy normy żywieniowe: generalska (generałowie zrzekli się jej na rzecz oficerskiej), oficerska i żołnierska. Posiłki wydawano oficerom w stołówce, a batalionom roboczym w barakach (brak było w nich stołów). Różnice w normach żywieniowych występowały przede wszystkich w jakości wydanego chleba. Tylko oficerowie otrzymywali chleb biały (300 g) i razowy (300), a pozostali tylko razowy (600). Wydawano im także nieco wyższe porcje cukru, tłuszczu, mięsa (niskiej jakości) i tytoniu. Do podstawowym produktów gotowanych i wydawanych na śniadanie, obiad i kolację, należała zakwaszona kapusta. Każdy otrzymywał 0,8 litra jako zupę. Często podawano ją w formie drugiego dania zastępującego kaszę.

W odróżnieniu od innych obozów, w Riazaniu wysoką aktywność przejawiał pion operacyjno-śledczy oraz prawdopodobnie „Smiersz”. Nasilenie przesłuchań, niejednokrotnie powtarzanych, nastąpiło od maja 1945 r. Wypełniano szczegółowe kwestionariusze osobowe oraz pobierano odciski palców. Dochodzenia prowadzono na terenie obozu, podejrzanych o „przestępczą działalność skierowaną przeciwko ACz” i „szczególnie niebezpiecznych” przetrzymywano w areszcie śledczym, a następnie przewożono do Riazania. W latach 1945–1947 w obozie 178-454 aresztowano i osadzono w więzieniu w Riazaniu 82 Polaków i obywateli polskich. Na obecnym etapie badań wiadomo, iż wyrokami Trybunału Wojennego skazano 47 osób na karę pozbawienia wolności i 4 osoby na karę śmierci, którą wykonano. Pion operacyjny NKWD utworzył także siatkę konfidencyjną oraz grupę „demokratyczną”. Pomimo sieci agentów z obozu riazańskiego dokonano kilkudziesięciu ucieczek, w tym kilkanaście udanych. Pierwszą dużą grupę Polaków (845 osób) zwolniono w styczniu 1946 r., ale do czerwca 1947 r. – tylko pojedyncze osoby.

Żołnierze polscy przeprowadzili w obozie dwie głodówki: pierwszą w marcu 1945 r. a drugą w czerwcu 1947 r. Druga rozpoczęła się 29 czerwca, a zakończyła się 5 lipca. Z raportu ministra MWD gen. Siergieja N. Krugłowa skierowanego 7 lipca 1947 r. do zastępcy Przewodniczącego Rady Ministrów ZSRR Wiaczesława Mołotowa wynika, że główną przyczyną protestu było żądanie natychmiastowego zwolnienia z obozu. Jak wynika z relacji świadków decyzja głodówki została dodatkowo przyspieszona pogarszającą się jakością wyżywienia, jak również zaostrzeniem wewnętrznego reżimu. Wiele osób straciło nadzieję na powrót do domów, narastały wewnętrzne konflikty i frustracja. O sile determinacji Polaków świadczy fakt, że na 1506 przebywających w obozie, jedynie 180 osób nie przyłączyło się do buntu. Według sowieckich źródeł operacyjnych głównymi inspiratorami i organizatorami głodówki byli gen. L. Bittner, gen. A. Świtalski, pułkownicy Mieczysław Tur i Tadeusz Kalwejt oraz inni oficerowie. Podczas przymusowego dokarmiania przez sowieckich sanitariuszy w szpitalu w Skopinie zmarł gen. „Marcin” Kazimierz Tumidajski. Wiele osób uważało, iż został on celowo zamordowany, aby osłabić morale Polaków [27]. Głodówka został przerwana w momencie przyjazdu do obozu delegacji oficerów z Moskwy, prawdopodobnie z GUPWI. Obiecali oni nie tylko poprawę wyżywienia, ale także szybkie zwolnienia i powrót do Polski. Jednakże były to tylko złudne obietnice. Polaków podzielono faktycznie na cztery grupy, ale wywieziono do kolejnych obozów. Większość oficerów 6 lipca 1947 r. skierowano do obozów jenieckich w obwodzie wołogodzkim – 103 osoby do obozu nr 158 w Czerepowcu i 356 osób do obozu 437 we wsi Bogorodskoje pod Czerepowcem, 7 lipca wywieziono 342 Polaków, w większości podoficerów i szeregowców, do obozu nr 171 Susłongier w Maryjskiej ASRR, a 8 lipca 1947 r. odesłano 421 osób do obozu nr 270 w Borowiczach w obwodzie nowogrodzkim. Polaków pozostawionych w obozie 454 zwalniano grupami od września do listopada 1947 r. [28].

Zwolnienia

Kwestia powrotu obywateli polskich z ZSRR do kraju była poruszana w rozmowach PKWN z ZSRR już od połowy 1944 r. Pertraktacje z Sowietami były jednak bardzo utrudnione. Podpisana 6 lipca 1945 r. polsko-sowiecka umowa repatriacyjna nie rozwiązywała wszystkich problemów i postulatów strony polskiej. Jednakże prowadzone rozmowy doprowadziły do rozpoczęcia przez Sowietów procesu zwolnień Polaków z obozów w 1945 r. Miało to związek z rozkazem NKWD ZSRR nr 00315 z 18 kwietnia 1945 r. dotyczącym zwalniania aresztowanych Niemców, którym nie udowodniono działalności szpiegowskiej itp. Okólnik NKWD nr 74/60 z 26 kwietnia 1945 r., uzupełniający rozkaz 00315, wyjaśniał, że Polaków w analogicznych przypadkach (w przeciwieństwie do Niemców – nie tylko chorych i inwalidów, ale również zdrowych), należy zwalniać i odsyłać do domów. Z informacji ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRR gen. płk. Wasilija W. Czernyszowa z 27 czerwca 1945 r. wiadomo, że przygotowywano listy osób nieprzedstawiających zagrożenia dla istnienia polskiego rządu i dla Armii Czerwonej, które wyznaczono do powrotu do Polski. Działania te miały związek z dyrektywą NKWD ZSRR nr 103 z 29 czerwca 1945 r. mówiącą o możliwości oswobodzenia niektórych kategorii Polaków aresztowanych za mało ważne przestępstwa i szeregowych członków AK. Podobne znaczenie miał rozkaz NKWD ZSRR nr 001301 z 29 października 1945 r. mówiący o zwolnieniu internowanych polskich obywateli w ogólnej liczbie 12 289 osób [29]. Proces ten w każdym obozie zawsze poprzedzał okres kilkumiesięcznych przesłuchań przeprowadzonych przez specjalne grupy operacyjno-śledcze NKWD-MWD.

Po przeprowadzonych w styczniu 1947 r. wyborach w Polsce nowym premierem został Józef Cyrankiewicz. 25 lutego udał się on na czele polskiej delegacji państwowej do Moskwy. Delegacja prowadziła rozmowy o wielu problemach gospodarczych i politycznych. Prawdopodobnie poruszano również sprawę przetrzymywania Polaków w obozach sowieckich. W wyniku wspólnych ustaleń podpisano wówczas porozumienie w kwestii przyspieszenia repatriacji osób narodowości polskiej ze Związku Sowieckiego. Jednak na realizację tych postanowień strona polska czekała następnych kilka miesięcy, aż do momentu wydania przez Radę Ministrów ZSRR rozporządzenia nr 2641-816ss z 26 lipca 1947 r. „O uwolnieniu i powrocie do Polski obywateli polskich znajdujących się na terytorium ZSRR pod strażą” i rozkazu MWD ZSRR nr 00839 z 4 sierpnia 1947 r. [30].

*

Główną przyczyną aresztowań i osadzenia Polaków w obozach była eliminacja potencjalnych przeciwników politycznych dla tworzonej dyktatury komunistycznej. Masowe aresztowania pacyfikowały społeczeństwo polskie i umożliwiały przejmowanie władzy przez komunistów. Jednocześnie więźniów wykorzystywano jako darmową siłę roboczą do odbudowy gospodarki Związku Sowieckiego. Nieprzygotowanych do ciężkiej pracy fizycznej kierowano zazwyczaj do kopalń węgla. Wpływ na ich fizyczne wyniszczenie częstokroć miały także codzienne kilkugodzinne marsze do oddalonej od obozu kopalni. W kopalniach powszechnie występował brak specjalistycznego sprzętu technicznego. Ponadto pracujący nie otrzymywali odzieży ochronnej (ubrań i obuwia). Nie przestrzegano także podstawowych zasad bezpieczeństwa pracy.

Jednym z powodów uwięzienia Polaków była także ich filtracja. Miała ona na celu, poprzez przesłuchania i działania agenturalne, ujawnienie wrogów Związku Sowieckiego – żołnierzy AK, osób współpracujących z Niemcami lub prowadzących inną szkodliwą działalność wobec niego. Jednocześnie masowe aresztowania zastraszały społeczeństwo polskie, „utrwalały” władzę komunistów i skutecznie eliminowały ewentualnych przeciwników.

Na podstawie dostępnych informacji wiadomo, że Rosjanie utworzyli sieć agenturalno-donosicielską złożoną z więźniów. Każdy ze współpracowników miał określony pseudonim. Większość z nich informowała o nastrojach wśród więźniów, planach ucieczek, o treści prowadzonych rozmów, poglądach itp. W sytuacjach, w których konfidenci znali współwięźniów, pisali ich charakterystyki. Jednocześnie wykorzystywano ich jako świadków oskarżenia w procesach sądowych.

Z powodu dużej rozbieżności danych występują problemy z określeniem dziennej normy żywieniowej w obozie. Porcja otrzymanego chleba określana jest w relacjach na 500 do 700 gram. Dodawano do niego dużo otrąb lub ziemniaków. Chleba nie dzielono na poszczególnych więźniów, lecz wydawano w bochenkach i jego sprawiedliwy podział zależał wyłącznie od nich samych. Ponadto podawano 2 razy dziennie po 3/4 litra „zupy”, zwanej przez wszystkich „bałandą” i pobieranej głównie w puszkach po konserwach. Składała się ona z liści kapuścianych, zielonych pomidorów, kiszonych ogórków, a czasami ryb. Rzadko była manna, proso lub pęczak. W PFŁ nr 0331 w Gruzji żywność „urozmaicano”, podając więźniom „zupę” z suszonych jabłek, kwaśnych liści i małych suszonych rybek – kilek. Zupa ta miała smak kwaśno-słodko-słony i była – według wspomnień – wyjątkowo niedobra, nie nadająca się do jedzenia. Czasami fasowano im inną „zupę”, składającą się z liści kapusty i suszonych ziemniaków. Więźniowie otrzymywali też słoną rybę – wobłę (płotka kaspijska) i „kompot” z suszu owocowego ugotowanego z tą rybą. Na tzw. drugie danie przysługiwała zazwyczaj stęchła kasza z prosa (ok. 200 g.). Rano przed wyjściem do pracy i wieczorem po niej, wydawano wszystkim ok. 1/3 litra gorącego płynu przypominającego kolorem kawę zbożową, lecz bez smaku, dodając do tego (niesystematycznie) płaską łyżeczkę cukru oraz 10 g tytoniu. Według powszechnej opinii uwięzionych wyżywienie było niskokaloryczne i dlatego niewystarczające, a więźniowie cierpieli ustawiczny głód. Pomagano sobie gotując zupy z lebiody i pokrzyw, co dawało przy ciężkiej pracy, wręcz przeciwne rezultaty. W wielu obozach żywiono się odpadami. Taki proceder z kolei prowadził do rozpowszechnienia się przez zakażoną bakteryjnie żywność najgroźniejszej w skutkach choroby, tzw. „panosu”– krwawej biegunki (dyzenterii) [31].

Jak wynika z materiału źródłowego, opieka medyczna i sanitarna była zorganizowana w obozach w sposób nieodpowiedni. W szpitalach występował niedobór kadry medycznej, a jeśli ona już była, posiadała niskie kwalifikacje. Brakowało podstawowych środków medycznych: opatrunków, lekarstw, nie wspominając o zastrzykach czy antybiotykach. Z tego powodu chorym udzielano pomocy tylko w nieznacznym stopniu. Wyleczonych kierowano do grup „ozdrowienców”, których wykorzystywano do prac na terenie obozu.

Więźniowie przechodzili szereg poważnych chorób, m.in.: malarię, tyfus (dur brzuszny), gruźlicę, zapalenie płuc. Jednocześnie przy dokuczliwym uczuciu głodu pojawiały się objawy ogólnej ociężałości, apatii, wysuszenia skóry, szybkiego spadku wagi ciała. Zdarzały się także przypadki żółtaczki zakaźnej oraz częste choroby serca, spowodowane nadmiernym wysiłkiem fizycznym. U dużej ilości osób występowały przeziębienia, grypa, angina oraz „kurza ślepota” (ślepota zmierzchowa). W kopalniach często dochodziło do wypadków, które powodowały uszkodzenia ciała. Wielu ludzi cierpiało na świerzb, a z powodu nieodpowiednich warunków sanitarnych (praktycznie brak było łaźni) oraz nieprzestrzegania zasad higieny osobistej szerzyła się wszawica. Doprowadzała ona do rozprzestrzeniania się tyfusu plamistego (duru osutkowego). Występował on w formie duru klasycznego. Najczęstszą jednak chorobę zakaźną stanowiła krwawa biegunka „panos” (czerwonka bakteryjna – dyzenteria), wywoływana przez spożycie zakażonego pokarmu. Objawiała się wysoką gorączką, częstymi luźnymi i krwistymi stolcami ze śluzem. Dyzenteria była najgroźniejsza w skutkach i prowadziła do całkowitego wycieńczenia organizmu – dystrofii (dystrophia alimentaris). Należy podkreślić, że zła kondycja fizyczna większości Polaków była spowodowana nie tylko warunkami obozowymi, ale również wcześneijszym  pobytem w więzieniach.

Szczęśliwy przyjazd do Polski nie oznaczał poczucia bezpieczeństwa we własnym państwie. Wiele osób zostało objętych inwigilacją i pozostawało pod nadzorem UB. Część byłych żołnierzy AK nie uznała panowania reżimu komunistycznego w Polsce i nawet po powrocie z obozów podejmowała ponowną działalność niepodległościową, która niejednokrotnie kończyła się kolejnymi aresztowaniami i wyrokami.

 


 

*Niniejszy referat dotyczyć będzie tylko trzech wybranych obozów, w których znaleźli się żołnierze AK.

[1] Armia Krajowa. Rozwój organizacyjny, red. K. Komorowski, Warszawa 1996; J. Wołkonowski, Okręg Wileński Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej w latach 1939–1945, Warszawa 1996; J. Węgierski, W lwowskiej Armii Krajowej, Warszawa 1989.

[2] A. F. Noskowa, NKWD i polskie podziemie, Warszawa 1999, s. 65, 70, 88. Szerzej zob.: Rok pierwszy. Powstanie i działalność aparatu bezpieczeństwa publicznego na Lubelszczyźnie (lipiec 1944–czerwiec 1945), wybór i opracowanie L. Pietrzak, S. Poleszak, R. Wnuk, M. Zajączkowski, Warszawa 2004.

[3] J. Gozdawa-Gołębiowski, Zarys działalności obszaru warszawskiego Armii Krajowej, Armia Krajowa. Rozwój…, s. 48-74; C. Hołub, Okręg poleski Armii Krajowej, Warszawa 1991; Z. Grat-Wieteska, 30 Polska Dywizja Piechoty AK, Pruszków 1999;

[4] Szerzej zob.: K. Krajewski, T. Łabuszewski, Białostocki Okręg AK-AKO lipiec 1944–sierpień 1945, Warszawa 1997.

[5] F. Gryciuk, P. Matusek, Represje NKWD wobec żołnierzy podziemnego Państwa Polskiego w latach 1944–1945, t. I, Siedlce 1995, s. 302 - 308.

[6] Ibidem, s. 108–109, 118–119.

[7] C. Grzelak, H. Stańczyk, S. Zwoliński, Bez możliwości wyboru. Wojsko Polskie na froncie wschodnim 1943–1945, Warszawa 1993, s. 52. Szerzej zob.: J. Ślaski, Skrobów. Dzieje obozu NKWD dla żołnierzy AK 1944–1945, Warszawa 2003; T. Wolsza, W cieniu Wronek, Jaworzna i Piechcina… 1945–1956, Warszawa 2003.

[8] Zostali skazani m.in. ostatni dowódca AK gen. Leopold Okulicki, wicepremier i Delegat Rządu RP na Kraj Stanisław Jankowski.                                                                                    A. Chmielarz, A.K. Kunert, E. Ponczek, Przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego przed sądem moskiewskim, Warszawa 2000.

[9] M. K. Kamiński, J. Tebinka, Na najwyższym szczeblu. Spotkania premierów Rzeczypospolitej Polskiej i Wielkiej Brytanii podczas II wojny światowej, Warszawa 1999, s. 202–205.

[10] Władze RP na obczyźnie podczas II wojny światowej, red. Z. Błażyński, t. I, Londyn 1994, s. 300; E. Duraczyński, Rząd Polski na uchodźstwie 1939–1945, Warszawa 1993, s. 354, 403.

[11] Szerzej zob.: A. Paczkowski, Polacy pod obcą i własną przemocą [w:] Czarna księga komunizmu. Zbrodnie, terror, prześladowania, Warszawa 1999; P. Kołakowski, NKWD i GRU na ziemiach polskich 1939–1945, Warszawa 2002.

[12] D. Rogut, Z dziejów internowanych Polaków w Związku Sowieckim: obóz nr 270 w Borowiczach, „Acta Universitatis Lodziensis”, Folia Historica 73, 2001, s. 121–144.

[13] Idem, Z dziejów internowanych Polaków w Związku Sowieckim: obóz nr 41 w Ostaszkowie, „Dzieje Najnowsze”, 2001, nr 2, s. 79-101.

[14] Wywożono ich także do obozu dla jeńców wojennych i internowanych. Kilkuset z Krakowa trafiło do obozu nr 516 w Krasnowodsku (Turkmenia). Obóz na skutek wysokiej śmiertelności spowodowanej tragicznymi warunkami bytowo-żywieniowymi (brak słodkiej wody do picia) po kilku miesiącach funkcjonowania zlikwidowano. Na 3287 internowanych osób większość stanowili Niemcy – 2613, Polaków było 633. Z ogólnej liczby zmarło 1978 (bądź 1988) więźniów, tj. 60% ogółu (sic!). Polaków zmarło 346, tj. 10,5% ogółu, ale stanowiło to ponad 54% (!) stanu osobowego polskiej grupy. Na obecnym etapie badań nie jest znany inny obóz, o tak wysokim wskaźniku zgonów. Bez wątpienia można go określić mianem „obozu śmierci”. Gosudarstwiennyj Archiw Rossijskoj Fiedieracyi (Państwowe Archiwum Federacji Rosyjskiej, dalej: GARF), zespół (fond) 488/p, inwentarz (opis’) 1, teczka (dieło) 1, karta (list) 221–222; W. Kieżun, Armia Krajowa jedzie na Sybir. Wspomnienia z sowieckiego łagru w Krasnowodsku, „Okruchy wspomnień z lat walki i martyrologii AK” 2000, nr 34, s. 5–61.

[15] Szerzej zob.: M. Golon, Polityka radzieckich władz wojskowych i policyjnych na Pomorzu Nadwiślańskim w latach 1945–1947, Toruń 2001; G. Baziur, Armia Czerwona na Pomorzu Gdańskim 1945–1947, Gdańsk 2003; Deportacje Górnoślązaków do ZSRR w 1945 r., red. A. Dziurok, M. Niedurny, Katowice 2004.

[16] S. Ciesielski, W. Materski, A. Paczkowski, Represje sowieckie wobec Polaków i obywateli polskich, Warszawa 2002, s. 26-30. Zdaniem Autora szacunki te są raczej zawyżone.

[17] Rzecz jasna, iż jest to określenie nieprecyzyjne, gdyż wobec osoby cywilnej jest to „czasowe, (najdłużej do zakończenia konfliktu zbrojnego) pozbawienie jej wolności”. Tę formę represji stosuje się wobec ludności cywilnej państwa wrogiego, z którym prowadzony jest konflikt zbrojny. Polska, jako sojusznik państw alianckich, była również formalnie sprzymierzona ze Związkiem Sowieckim, dlatego trudno jest zgodzić się ze stosowaniem tego określenia wobec Polaków. Jednakże to wielce nieprecyzyjne i budzące zastrzeżenia określenie używane jest oficjalnie w dokumentach obozowych.

[18] NKWD w 1946 r. przekształcono w Ministerstwo Spraw Wewnętrznych – MWD.

[19] Indeks Represjonowanych, t. IV: Uwięzieni w Borowiczach, red. A. Dzienkiewicz, A. Gurjanow, Warszawa 1997, s. 12.

[20] Kontyngent ten przebywał w obozie do 16 października 1947. Większość – 770 osób – odesłano do obozu repatriacyjnego nr 284 w Brześciu. D. Rogut, Obóz NKWD nr 531 w Swierdłowsku dla internowanych żołnierzy Armii Krajowej, „Biuletyn Informacyjny” Środowiska Borowiczan, 2002, nr 12, s. 43-46.

[21] Pozostałych Polaków wysłano z Gruzji do obozu dla jeńców wojennych nr 108 w Stalingradzie i nr 240 w Astrachaniu. Szerzej zob.: D. Rogut, Polacy z Wileńszczyzny w obozach sowieckich „saratowskiego szlaku” (1944–1949), Toruń 2003.

[22] Ostaszków leży 350 km na północny-zachód od Moskwy, na linii kolejowej Wielkie Łuki–Bołogoje. Od 28 września do 29 października 1939 r. do obozu przywieziono 12 235 Polaków, a ogółem przeszło przez niego 15 991 jeńców. N. Lebiediewa, Katyń – zbrodnia przeciwko ludzkości, Warszawa 1998, s. 127.

[23] Na 10 sierpnia 1944 r. w obozie przebywało 2098 jeńców, w tym: 2098 Niemców, 154 Łotyszy, 369 Austriaków, 62 Rumunów, 30 Czechów, 55 Polaków, 85 Francuzów, 34 Słoweńców oraz po kilku Rosjan, Włochów, Luksemburczyków, Belgów i Litwinów. Ppłk Żurawlow informował, iż obóz był przepełniony i pion gospodarczy miał poważne problemy z wypiekiem chleba, którego we własnym zakresie przygotowywano tylko na 1500 jeńców.

[24] Rossijskij gosudarstwiennyj wojennyj archiw (Rosyjskie Państwowe Archiwum Wojskowe, dalej: RGWA), zespół (fond) 1/p, inwentarz (opis’) 15-a, teczka (dieło) 87, karta (list) 1–2.

[25] IR, t. XIII: Uwięzieni w Ostaszkowie i Riazaniu, red. A. Dzienkiewicz, A. Gurjanow, Warszawa 2002, s. 23–27.

[26] Trudno w warunkach sowieckich łagrów mówić o dobrej kondycji fizycznej. Wszyscy Polacy po pobycie w więzieniu, okresie transportu i przebywaniu w obozie musieli być osłabieni. Sowiecki raport mówi, iż wielu przybyłych Polaków było już dystrofikami II i III kategorii, dręczyły ich przewlekłe choroby i przypadki tyfusu plamistego. RGWA, sygn. 1/p-15-a-87, k. 8.

[27] W sprawie głodówki dochodzenie przeprowadziła grupa oficerów z GUPWI. Wykazało ono, iż naczelnik zarządu obozu i jego zastępca ds. operacyjnych, wiedząc o przygotowaniach do „odmowy przyjmowania posiłków”, nie podjęli w porę żadnych środków zapobiegawczych i nie poinformowali o zdarzeniu naczelnika UMWD na obwód riazański płk. Ryżykowa. Rozkazem podpisanym przez wiceministra spraw wewnętrznych Sierowa, Małkinowi i Nikołajewowi udzielono nagan służbowych, a Ryżykowowi – ostrzeżenia za niedostateczną kontrolę nad funkcjonowaniem obozu nr 454. GARF, sygn. 9401-1a-237, k. 60.

[28] RGWA, sygn. 1/p-07e-347, k. 10, 75, 152–158, 160-167, 172, 192–195; Uwięzieni w Ostaszkowie…, s. 43.

[29] GARF, 9408-1-2, k. 92–94, 165–168.

[30] D. Rogut, Polsko-sowieckie rozmowy dyplomatyczne w sprawie zwalniania z obozów Polaków i obywateli polskich z Wileńszczyzny (194–-1948), w: Polska i jej wschodni sąsiedzi w XX w. Studia i materiały, pod red. A. Konopki, D. Boćkowskiego, Białystok 2004, s. 434–453; NKWD o Polsce i Polakach. Rekonesans archiwalny, red. W. Materski, A. Paczkowski, Warszawa 1996, s. 138–141; Z archiwów sowieckich. Powrót żołnierzy AK z sowieckich łagrów, opr. A. Paczkowski, W. Materski, Warszawa 1995.

[31] Nie można wszystkimi problemami aprowizacyjnymi w obozie obarczać tylko jego komendantury. Należy pamiętać, iż sytuacja żywnościowa w Związku Sowieckim w okresie powojennym (szczególnie w 1945 r.) była bardzo trudna. Nawet kołchoźnicy cierpieli głód i w wielu regionach brakowało chleba i ziemniaków. E. J. Zubkowa, Obszczestwo i rieformy 1945–1964, Moskwa 1993, s. 38-44.
 

Relacja ze spotkania w Warszawie, podczas którego został wygłoszony referat

A
A+
A++
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Wstecz