Ostatnio dodane
-
30 maja w Szczecinie – wykład Andrzeja Krzysztofa Kunerta „Kamienie na szaniec”
15.05.2012 -
Plan pracy na rok 2012
08.05.2012 -
22 maja w Pabianicach – wykład prof. dr hab. Marii Magdaleny Blombergowej „Cmentarze katyńskie”
08.05.2012 -
Plan pracy na 2012 rok
08.05.2012 -
23 maja w Gdańsku – wykład Aleksandra Kozickiego „Działalność Oddziału Informacyjno-Wywiadowczego II Korpusu w latach 1945–1949 na terenie Palestyny i Austrii”
07.05.2012
Referaty
Obozy i inne miejsca odosobnienia na ziemiach polskich w latach 1944–1958
Tadeusz Wolsza
1. Cele i zadania obozów
Obozy na ziemiach polskich od 1944 r. były zakładane z kilku przesłanek. Za najważniejsze należy uznać względy polityczne, ekonomiczne, społeczne i wojskowe. Przesłanki polityczne, ekonomiczne i społeczne dominowały w tym zakresie w działalności Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i NKWD. Z kolei wojskowe głównie przyświecały NKWD i Zarządowi Informacji Wojska Polskiego.
Kierownictwo MBP oraz jego terenowe urzędy przygotowały dla niemieckiej ludności cywilnej i jeńców wojennych oraz dla ludności polskiej kilkadziesiąt obozów i kolonii rolnych. Nie wszystkie miały charakter obozów pracy, niektóre z nich pełniły wyłącznie rolę punktów zbiorczych dla osób internowanych poddawanych weryfikacji narodowościowej (Śląsk, Pomorze, Wielkopolska, Ziemia Lubuska). Umieszczenie w obozie było najczęściej dotkliwą karą za wcześniejszą współpracę z hitlerowcami. W końcu obozy dla ludności niemieckiej stanowiły dla Polaków formę zadośćuczynienia za zbrodnie i krzywdy w latach wojny i okupacji.
Obozy były również przez komunistów wykorzystywane do walki z opozycją polityczną, zarówno legalną, jak i nielegalną. Należy wszakże dodać, iż do obozów byli wysyłani najczęściej działacze z drugiego i trzeciego planu, rzadziej zaś liderzy opozycji antykomunistycznej. W latach 1945–1946 w kilkunastu obozach przetrzymywano również żołnierzy podziemia zbrojnego w celu wyeliminowaniach ich z działalności konspiracyjnej.
Biorąc pod uwagę problemy gospodarcze kraju w okresie powojennym, to więźniów z obozów wykorzystywano do pracy niewolniczej w najtrudniejszych gałęziach gospodarki; przy odbudowie zniszczeń wojennych, budowie szlaków komunikacyjnych, w pracach polowych oraz w przemyśle wydobywczym i hutnictwie. Sieć obozów pracy stworzyła również Komisja Specjalna do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym. W tym wypadku wszelako można mówić o nie zawsze udanej i skutecznej próbie resocjalizacji przez pracę.
W rozważaniach na temat obozów musimy uwzględnić jeszcze oddzielną sieć obozów na ziemiach polskich, którą zorganizowało NKWD. Celem tej działalności było przede wszystkim wyeliminowanie polskiego podziemia niepodległościowego oraz wyszukiwanie w Polsce taniej siły roboczej, deficytowej w Związku Sowieckim. Z ziem polskich w latach 1944–1945 wysyłano nie mniej niż kilkaset transportów na wschód do obozów pracy funkcjonujących przy kopalniach węgla kamiennego, rud żelaza i uranu. Polacy i oczekująca na weryfikację ludność niemiecka trafiła również do sowieckich obozów kontrolno-filtracyjnych.
2. Klasyfikacja obozów
Jeśli chodzi o Polskę to możemy wyróżnić kilka rodzajów obozów i innych miejsc odosobnienia, które rozpoczęły działalność tuż po wyzwoleniu ziem polskich przez Armię Czerwoną i Wojsko Polskie. Biorąc pod uwagę problem bezpośredniej kontroli nad placówkami, należy wskazać na obozy podporządkowane Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego (i jej terenowym ekspozyturom), Komisji Specjalnej do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym, Zarządowi Głównemu Informacji Wojskowej oraz NKWD. Gdy weźmiemy pod uwagę przeznaczenie placówek, to najbardziej zasadne wydaje się wyliczenie obozów pracy przymusowej, obozów dla internowanych i oczekujących na weryfikację narodowościową, obozów jenieckich, tzw. obozów „dzikich”, obozów karnych dla więźniów politycznych i więźniów pospolitych, kolonii rolnych i warsztatów przyobozowych oraz ośrodków pracy więźniów. Innej klasyfikacji można dokonać, gdy uwzględnimy narodowość uwięzionych. W tym wypadku na ziemiach polskich funkcjonowały placówki przeznaczone przede wszystkim dla Polaków, Niemców, Ukraińców oraz dla Greków (uczestników wojny domowej w Grecji, którzy znaleźli się w komunistycznej niewoli i zostali wysłani do różnego rodzaju miejsc odosobnienia poza granicami kraju, w tym również do Polski). W polskich obozach przetrzymywano ponadto, wszakże już na dużo mniejszą skalę, Węgrów, Łotyszy, Czechów, Rumunów, Białorusinów, Ukraińców, Estończyków, Austriaków, Holendrów, Jugosłowian, a nawet Francuzów.
Wydaje się wszakże, że problem obozów na ziemiach polskich należy wiązać przede wszystkim z weryfikacją narodowościową głównie niemieckiej ludności cywilnej i jeńców wojennych, działalnością NKWD wobec polskiego podziemia niepodległościowego oraz orzecznictwem Komisji Specjalnej do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym.
3. Lokalizacja i geograficzne rozmieszczenie obozów
Obozy powstawały najczęściej w miejscu byłych hitlerowskich obozów koncentracyjnych lub ich filii, oczywiście z zachowaniem całej istniejącej już od czasu wojny infrastruktury – czyli ogrodzeń z drutu kolczastego, wieżyczek z bronią maszynową, baraków itp. W kilku obozach, np. w Świętochłowicach-Zgodzie i Oświęcimiu, na świadomość uwięzionych wpływ wywierał widok kominów z nieczynnych już krematoriów. W niektórych regionach kraju wykorzystywano na potrzeby tworzących się obozów miejsca przypadkowe, jak np., koszary, szpitale, ruiny fabryk, zniszczone pomieszczenia poklasztorne oraz mocno naruszone przez działania wojenne zabudowania pałacowe. W tym wypadku można mówić o tzw. obozach dzikich, które funkcjonowały w latach 1945–1946 i podlegały miejskim lub powiatowym strukturom Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego. Najwięcej tego rodzaju placówek powstało na Śląsku i Pomorzu, zaś więźniowie (ludność oczekująca na weryfikację narodowościową) pracowali przede wszystkim przy odgruzowaniu zniszczonych miast i zakładów przemysłowych oraz przy odbudowie szlaków komunikacyjnych i mostów.
Z czasem jednak, po pierwszym dość chaotycznym i nieskoordynowanym procesie tworzenia obozów, Departament Więziennictwa i Obozów MBP podjął decyzję o działalności bardziej planowej i zorganizowanej. Wiązało się to m.in. z powołaniem do życia czterech Centralnych Obozów Pracy zlokalizowanych w Krzesimowie na Lubelszczyźnie, Warszawie, Jaworznie na Śląsku i Potulicach na Pomorzu. Dobór placówek nie był przypadkowy. Chodziło o to, aby wskazane obozy objęły swoim zasięgiem cały kraj. Krzesimów odpowiadał za wschodnie rubieże Polski, Warszawa za centrum kraju, Potulice za ziemie północno-zachodnie, zaś Jaworzno za południe i kresy zachodnie. Niebawem jednak, z uwagi na skandaliczne warunki bytowe, rangę COP stracił obóz w Krzesimowie, który został zdegradowany do rangi kolonii rolnej. Jego kompetencję zaś przejął COP w Warszawie. Dla jeńców wojennych były natomiast przeznaczone oddzielne obozy w Warszawie i Jaworznie, potem w Sikawie koło Łodzi. W tym ostatnim znaleźli się niemieccy oficerowie Wehrmachtu.
Obozy podporządkowane MBP były zlokalizowane na tych obszarach kraju, które wcześniej zamieszkiwała ludność niemiecka lub niemieccy osadnicy. Dlatego gros placówek powstało przede wszystkim na całym Śląsku, Kujawach i na Pomorzu. Obozy zakładano również w centrum kraju np. w Łodzi i w Warszawie. Kierownictwo Komisji Specjalnej swoje placówki ulokowało na Kujawach i Śląsku.
Z kolei miejsca odosobnienia NKWD i Zarządu Informacji Wojska Polskiego miały charakter placówek „wędrownych” i ich lokalizacja ulegała zmianie wraz ze zmianą sytuacji militarnej na froncie. Pierwsze obozy NKWD przeznaczone dla Polaków powstały na Kresach Wschodnich. Z zachowanej dokumentacji wynika, iż placówki te zostały zlokalizowane w Miednikach Królewskich koło Wilna i w kilku małych miejscowościach w okolicach Lwowa. Od 1945 r. obozy NKWD były konsekwentnie przemieszczane ze wschodu na zachód, aż na teren Dolnego Śląska, Wielkopolski i wschodnich Niemiec. Na strukturę organizacyjną Głównego Zarządu ds. Jeńców Wojennych i Internowanych przy NKWD składały się Tymczasowe Punkty Koncentracyjne dla Jeńców (od 10 do 12 km od linii frontu), Punkty Przyjęć Jeńców Wojennych (od 25 do 30 km od linii frontu), Punkty Zbiorcze Jeńców Wojennych, Frontowe Obozy Kontrolno- Przesyłowe (od 100 do 120 km od linii frontu) oraz obozy filtracyjne i obozy pracy zlokalizowane już na terenie Związku Sowieckiego.
4. Kontrowersje wokół liczby obozów i liczebności uwięzionych
Pierwszy obóz w na terenie Polski lubelskiej powstał jesienią 1944 r. w Krzesimowie koło Łęcznej. Bardzo szybko jednak został rozbity przez podziemie niepodległościowe.
Z dokumentacji MBP wynika, iż w Polsce w kwietniu 1945 r. funkcjonowało 16 obozów (Mrowino, Studzieniec, Świętochłowice-Zgoda, Jaworzno, Zimne Wody, Potulice, Jarosław, Mysłowice, Mielęcin, Wadowice, Krotoszyn, Gdańsk, Łódź, Popkowice, Poniatowa, Łęgnowo), w których było ulokowanych 27 826 więźniów, w większości Niemców i folksdojczów. W drugiej połowie roku liczba obozów i kolonii rolnych wzrosła do 28 placówek (doszły nowe: Głaz, Kcynia, Krzesimów, Leszno-Gronowo, Inowrocław, Oświęcim, Janikowo, Jaksice, Gniewkowo, Będzin, Targowa Górka, Abramów, Stalowa Wola, Toruń-Rudak, Kruszwica, Warszawa, Złotów; przestały zaś funkcjonować: Poniatowa, Gdańsk, Krotoszyn, Wadowice, Zimne Wody, Świętochłowice-Zgoda). W późniejszym okresie dało się zauważyć ograniczenie liczby tego rodzaju miejsc odosobnienia. Likwidacji ulegały mniejsze placówki, zaś uwięzionych przenoszono do COP. W marcu 1947 r., gdy przestały istnieć tzw. dzikie obozy znajdujące się głównie pod kontrolą Powiatowych Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego, liczba umieszczonych w siedmiu obozach i trzech koloniach rolnych (Jaworzno, Krzesimów, Łódź-Sikawa, Głaz, Leszno-Gronowo, Mielęcin, Mrowino, Potulice, Targowa Górka, Warszawa ul. Gęsia) wynosiła dokładnie 57 714 osób. Natomiast w 1950 r. w czterech obozach działających w Polsce (Łódź-Sikawa, Leszno-Gronowo, Mielęcin, Głaz) przebywały 2 604 osoby. W sumie w latach 1945–1950 istniało w Polsce, według różnych szacunków, od nieco ponad 500 do 206 obozów. Dominowały w tym wypadku obozy dzikie (np. 105 tylko na terenie Śląska Opolskiego). Dokumentacja kierownictwa resortu bezpieczeństwa sugeruje, że z 206 obozów 129 placówek było podporządkowanych MBP, 75 placówek – Centralnemu Zarządowi Przemysłu Węglowego i 2 placówki – Komisji Specjalnej do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym. Moim zdaniem należy natomiast zdecydowanie odrzucić sugestie badaczy niemieckich mówiące o 1 250 obozach działających w Polsce. Ostatni obóz w Polsce zlokalizowany w Mielęcinie koło Włocławka został zlikwidowany w 1953 r.
W tabeli nr 1 znajdują się dane dotyczące liczby uwięzionych w obozach w świetle dokumentacji MBP. Poniższe zestawienie nie obejmuje obozów dzikich i obozów NKWD.
Tabela1
| Rok | Liczba uwięzionych w obozach |
| IV 1945 | 27 826 |
| XII 1945 | 29 559 |
| XII 1946 | 53 299 |
| III 1947 | 57 714 |
| VI 1947 | 48 942 |
| II 1948 | 47 376 |
| XII 1948 | 39 617 |
| VI 1950 | 2 604 |
Tabela nr 2 obejmuje więźniów osadzonych w obozach z orzecznictwa Komisji Specjalnej do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym (do listopada 1946 r. w Jaworznie-Chrustach, potem zaś w Mielęcinie).
Tabela 2
| Rok | Liczba uwięzionych w obozach |
| IV 1946 | 9 |
| VI 1946 | 42 |
| XI 1946 | 414 |
| XI 1947 | 1189 |
| IV 1948 | 1616 |
| V 1949 | 1783 |
| XII 1951 | 581 |
Z zachowanych, aczkolwiek niepełnych, danych wynika, iż w latach 1945–1950 w różnego rodzaju polskich obozach i w koloniach rolnych, przetrzymywano nie mniej niż około 175 000 osób oczekujących na weryfikację narodowościową. Niewiadomą stanowi liczba uwięzionych w obozach dzikich (tylko na Śląsku Opolskim od 20 000 do 30 000 ludzi). Do powyższych danych należy dodać niemieckich jeńców wojennych uwięzionych przez polskie władze. W latach 1945–1950 liczba tych ostatnich w każdym roku badanego okresu wahała się od 48 000 jeńców (w 1945 r.) do 20 000 (w 1949 r.). Potem jeńców wojennych zaczęto masowo wysyłać za Odrę i Nysę Łużycką.
Ukraińcy do polskich obozów trafili po rozpoczęciu akcji Wisła, gdy Wojsko Polskie rozpoczęło oczyszczanie południowo-wschodnich kresów państwa polskiego. W latach 1947–1949 w obozie w Jaworznie uwięziono w sumie 3 761 osób. We wcześniejszym zaś okresie Ukraińców przetrzymywano w kilku innych obozach, np. w Wadowicach, Krzesimowie, Jarosławiu i Głazie. Było to wszakże co najwyżej kilkaset osób. Nie jest wykluczone, że nie więcej niż 600 uwięzionych.
Jeśli chodzi natomiast o liczbę osadzonych w obozach z orzecznictwa Komisji Specjalnej do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym (1945–1954) to w świetle w miarę kompletnej dokumentacji można stwierdzić, że było to 84 216 osób. Najczęściej karę obozu wymierzano za bumelanctwo, spekulację, bimbrownictwo, nielegalny ubój zwierząt rzeźnych, nielegalny garbunek skór, włóczęgostwo i chuligaństwo. Od 1951 w statystykach Komisji Specjalnej pojawiła się wroga propaganda. Wystarczył jeden dowcip (np. o Stalinie, Bierucie, Planie Sześcioletnim itp.) opowiedziany w pociągu, tramwaju, na bazarze i autor stawał przed Komisją Specjalną. W latach 1951–1954 za tzw. szetpankę skazano ponad 4 300 osób.
Największe obozy MBP były zlokalizowane w Potulicach, Łodzi-Sikawie i Jaworznie. W całej historii obozu, czyli w latach 1945–1949, przez Potulice przeszło 34 932 osoby. W Łodzi-Sikawie dokumenty potwierdzają obecność 30 211 więźniów. Z kolei w Jaworznie, w obrębie trzech podobozów: dla Niemców, Ukraińców i Polaków skazanych z orzecznictwa Komisji Specjalnej, przebywało 29 597 osób. Z ostatnio poczynionych ustaleń (2004 r.) wynika, iż przez wszystkie obozy w Polsce przeszło nie mniej niż 350 000 ludzi. Powyższa liczba nie zamyka wszakże dyskusji w tej kwestii.
Najwięcej problemów przysparzają obozy znajdujące się pod kontrolą NKWD i Informacji Wojskowej. Niestety, nie dysponujemy szczegółowymi danymi na temat ogólnej liczby uwięzionych w tych miejscach odosobnienia. Tylko dla kilku placówek (np. Rembertów, Skrobów, Krześlin, Toszek, Ciechanów, Grudziądz, Piła, Żagań) dysponujemy bardzo szczątkowymi danymi na temat liczby uwięzionych tam ludzi, od 3 000 do 8 000 osób.
5. Obozy NKWD
W latach 1944–1945 pod kontrolą NKWD i Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego znajdowało się około 10 obozów koncentracyjnych. Pierwsze, co jest zrozumiałe, powstały na wschodnich rubieżach Polski. Od lata 1944 r. kilka tysięcy żołnierzy Armii Krajowej, w raportach z terenu Wileńszczyzny wspomina się nawet o 8 000, Sowieci przetrzymywali w obozie (na terenie ruin zamku) w Miednikach Królewskich koło Wilna. Z kolei na południowym wschodzie Polski NKWD na swoje potrzeby adaptowało słynne z czasów okupacji hitlerowskiej więzienie na lubelskim Zamku oraz związany z nim obóz koncentracyjny na Majdanku, z filiami w Poniatowej i w Krzesimowie. Zdaniem badaczy przez Poniatową i Krzesimów przeszło co najmniej 3 000–4 000 ludzi. W większości ponieśli oni tam śmierć na wskutek nieludzkiego traktowania, straszliwego głodu i różnych epidemii.
O ile obozy na Majdanku i w Poniatowej charakteryzowały się stałym miejscem lokalizacji, to kolejny obóz NKWD w Krześlinie pod Siedlcami był już tzw. „obozem wędrującym". ta nowa forma funkcjonowania obozów NKWD, stanowiła zagrożenie dla więźniów z powodu najczęściej przypadkowej lokalizacji placówki. W Krześlinie Sowieci przetrzymywali żołnierzy AK i członków organizacji konspiracyjnych w nieludzkich warunkach, w ciemnych i wilgotnych ziemiankach. Wraz z sukcesami militarnymi Armii Czerwonej obóz ten zmieniał swoją lokalizację i w ślad za wojskiem przesuwał się na zachód. Część aresztowanych NKWD wywiozło na wschód do łagrów. Pozostali trafili do nowej siedziby obozu pod Łodzią. Ostatnią lokalizacją tego obozu były okolice Poznania. Po zakończeniu działań wojennych wszystkich więźniów przetransportowano do sowieckich kopalni i wszelki ślad po nich zaginął. Pobyt w innym obozie NKWD, w Toszku, w zabudowaniach zniszczonego szpitala, z powodu epidemii, braku higieny i żywności przypłaciło życiem nie mniej niż 3 000 ludzi. Nieznaną liczbę ofiar odnotowano w obozie w Ciechanowie, który początkowo był zlokalizowany za wysokim ogrodzeniem z drutu kolczastego pod gołym niebem. W obozie NKWD w Grudziądzu straciło życie około 8 000 osób.
Więźniowie obozów NKWD wielokrotnie podejmowali próby ucieczek. Najbardziej spektakularne miały miejsce w Rembertowie i Krzesimowie, do których doszło przy udziale sił zewnętrznych, oraz w Skrobowie, która to ucieczka została przygotowana i przeprowadzona przez samych uwięzionych.
Obozy NKWD i Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego były zlokalizowane w Bakończycach koło Przemyśla, Białymstoku, Bytomiu, Chełmnie, Chodczu, Ciechanowie, Dęblinie, Działdowie, Elblągu, Gorzowie Wielkopolskim, Grabowie nad Pilicą, Grudziądzu, Hrubieszowie, Inowrocławiu-Mątwach, Iławie, Kędzierzynie, Kętrzynie, Kijanach, Kraskowie, Krzesimowie, Krzystkowicach, Lędzinach, Lublinie-Majdanku, Łabędach, Mysłowicach, Nakle nad Notecią, Opolu, Ostrowi Mazowieckiej, Otwocku, Pile, Poznaniu, Pustkowie, Pyskowicach, Raciborzu, Rembertowie, Rykach, Sanoku, Sępolnie Krajeńskim, Skrobowie, Sokołowie Podlaskim, Sokółce, Świętoszowie, Wągrowcu, Wrocławiu, Toszku, Trzciance, Zabrzu, Zdzieszowicach i Żaganiu.
6. Epidemie i zjawisko śmiertelności w obozach
Kilka obozów dla Niemców, Polaków i Ukraińców przeszło do historii z uwagi na skandaliczne warunki bytowe, epidemie, zachowanie personelu i w konsekwencji tego, wysoką śmiertelność wśród uwięzionych. Bodajże najgorszą opinią wśród Niemców cieszył się obóz w Świętochłowicach-Zgodzie, gdzie funkcję komendanta pełnił Salomon Morel, osobiście odpowiedzialny za śmierć więźniów. Szacuje się, iż w Zgodzie z powodu epidemii i sadystycznego zachowania obsługi (do ludzi strzelano z broni palnej) straciło życie około 4 000 więźniów. Z broni palnej polska obsługa strzelała również do więźniów w obozach w Łambinowicach, Zimnych Wodach koło Bydgoszczy i w Krzesimowie. Statystyki obozowe odnotowały w tym wypadku kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych. W Potulicach, w latach 1945–1949 rejestr zmarłych obejmuje 2 915 nazwisk więźniów narodowości niemieckiej; łącznie z ofiarami z placówek podporządkowanych COP liczbę zmarłych należy podnieść do około 4 500 ofiar. W tym samym okresie liczba wypadków śmiertelnych w Łodzi-Sikawie osiągnęła stan około 1 250. Zjawisko wysokiej śmiertelności odnotowano również w COP Warszawa (od lipca do listopada 1946 r. – ponad 680 zgonów) i w Zimnych Wodach pod Bydgoszczą (luty–marzec 1945 r. – 265 ofiar). Przez obóz w Jaworznie przeszły epidemie tyfusu i czerwonki, które zdziesiątkowały więźniów. W sumie w latach 1945–1949 z powodu chorób i wycieńczenia straciło tu życie nie mniej niż 6 400. W statystykach znajduje się również 161 ofiar ukraińskich.
W obozach na porządku dziennym były gwałty, ciężkie pobicia i dręczenie psychiczne uwięzionych. Wszystkim doskwierał nieprawdopodobny głód i brud. Plagą obozów były insekty. Wszy, pchły i pluskwy gnieździły się w barakach, pryczach, zniszczonych kocach oraz w żywności.
W sumie w obozach i koloniach rolnych na ziemiach polskich w latach 1945–1956 straciło życie prawdopodobnie około 25 000 osób. Nie jest to wszakże ostatnie słowo w tej tragicznej sprawie.
7. Ośrodki Pracy Więźniów
Pierwszy w Polsce Ośrodek Pracy Więźniów powstał w Warszawie w 1948 r. Pomysł powołania do życia tego rodzaju miejsca odosobnienia przy równoczesnym utworzeniu tzw. więzień progresywnych wysunął minister bezpieczeństwa publicznego Stanisław Radkiewicz. Z zachowanej dokumentacji wynika, że resort bezpieczeństwa poprzez włączenie więźniów do działalności produkcyjnej w przemyśle i rolnictwie zamierzał rozwiązać problem tzw. produktywizacji więźniów w różnego rodzaju zakładach karnych. Więźniowie masowo wysyłani do pracy w przemyśle i rolnictwie mieli przede wszystkim zastąpić znajdujących się w polskiej niewoli niemieckich jeńców wojennych oraz zmuszaną do pracy niemiecką ludność cywilną, którą po weryfikacji w latach 1945–1950 wysyłano do Niemiec. Ponadto w resorcie bezpieczeństwa planowano, że skazani ulokowani w ośrodkach pracy więźniów będą stanowili uzupełnienie dla uwięzionych z obozów pracy Komisji Specjalnej do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym. Regulamin stanowił, że więźniowie z ośrodków będą zatrudnieni wyłącznie przy najtrudniejszych pracach górniczych na dole w kopalniach. Z kolei skierowani do kamieniołomów będą pracowali przy kruszeniu i sortowaniu kamienia. Wydaje się, że ośrodki pracy więźniów były formą pośrednią pomiędzy klasycznym więzieniem i obozem pracy. W porównaniu z obozami w ośrodkach przykładano nieco większą wagę do ochrony zdrowia, wyżywienia oraz ludzkiego traktowania więźniów. Niemniej jednak w całej historii ośrodków odnotowano kilkadziesiąt wypadków śmiertelnych.
Pojemność pierwszego Ośrodka Pracy Więźniów, określanego w resortowych dokumentach jako Centralne Więzienie Ośrodek Pracy w Warszawie, została obliczona na nieco ponad 3 000 więźniów. Z zachowanej dokumentacji wynika, iż do 1950 r. przez CWOP Warszawa i inne mniejsze ośrodki przeszło dokładnie 10 001 więźniów.
W 1950 r., w wyniku porozumienia MBP i resortu surowców mineralnych powstały kolejne ośrodki: w Jaroszowie przy kopalni glinek ogniotrwałych „Rusko”, Wilkowie przy kopalni miedzi „Lena” oraz w Strzelcach Opolskich i Piechcinie przy kamieniołomach i zakładach wapiennych.
Niemal równocześnie resort bezpieczeństwa uruchomił następne ośrodki, w tym wypadku głównie w przemyśle węglowym. Zostały one zlokalizowane na terenie województw katowickiego i krakowskiego, głównie w byłych obozach jenieckich podporządkowanych poprzednio Centralnemu Zarządowi Przemysłu Węglowego. Resort bezpieczeństwa z kilkudziesięciu dawniej działających obozów wydzielił 6 Centralnych Ośrodków Pracy Więźniów (Milowice, Rokitnica, Ruda Śląska, Łagiewniki, Mysłowice, Jaworzno), 7 Ośrodków Pracy Więźniów I kategorii oraz 3 II kategorii.
W dokumentach MBP i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z lat 1950–1958 zostały wyliczone następujące Centralne Ośrodki, Ośrodki i Podośrodki Pracy Więźniów: Bielszowice, Brzeszcze, Brzeziny Śląskie, Bytom – „Dymitrow”, Brzozowice-Kamień „Andaluzja”, Chebzie „Paweł”, Chorzów „Barbara-Wyzwolenie”, Chorzów III, Czeladź-Piaski, Janów Śląski „Wieczorek”, Jaworzno-Chrusty, Jaworzno „Feliks”, Katowice-Załęże „Kleofas”, „Kazimierz”, Klimontów, Knurów, Libiąż „Janina”, Łagiewniki, Michałkowice, Milowice, Mysłowice, Niwka, Nowy Bytom „Pokój”, „Rokitnica”, Rokitnica „Miechowice”, Ruda Śląska I „Walenty-Wawel”, Ruda Śląska II „Walenty-Wawel”, Siemianowice I, Siemianowice II, Siersza, Sośnica, Wesoła I, Wesoła II, „Wirek” i Zakrzówek. Następnie do powyższego zestawienia należy doliczyć ośrodki związane z przemysłem mineralnym, zlokalizowane przy kamieniołomach w Wojcieszowie i Zarębie Górnej na Dolnym Śląsku oraz Graczach i Gogolinie na Śląsku Opolskim. Z branżą samochodową natomiast był powiązany największy w kraju Ośrodek Prac Więźniów w Jelczu, w którym jednocześnie było zatrudnionych 3 500 skazanych.
Ośrodki Pracy Więźniów powstały również i w innych miejscowościach kraju. W pierwszej połowie lat pięćdziesiątych rozpoczęły swoją działalność placówki w Zielonej Górze, Wrocławiu, Gubinie, Dębie koło Rzeszowa, Kamińsku koło Górowa Iłowieckiego, Mielęcinie, Łodzi-Sikawie i Kostrzynie. W większości zajmowały się odzyskiem materiałów budowlanych (np. cegły).
Pod koniec listopada 1950 r. we wszystkich ośrodkach przebywało około 15 000 uwięzionych. Dwa lata później, tylko tzw. węglowe ośrodki pracy więźniów (28 placówek) złożyły w resorcie bezpieczeństwa zapotrzebowanie na 15 300 więźniów-górników. Kierownictwo MBP w pełnym zakresie pokryło owo zapotrzebowanie. Dalsze nieco ponad 6 000 więźniów w tym samym okresie pracowało w ośrodkach przemysłu mineralnego.
Na początku 1954 r. w tzw. ośrodkach węglowych pracowało 17 690 więźniów, zaś pod koniec tego roku liczba skierowanych do wszystkich ośrodków osiągnęła stan 23 500 osób (w tym blisko 20 000 pracowało w przemyśle węglowym). Jednocześnie w kierownictwie MBP zapadła decyzja, że w ciągu każdego roku ośrodki pracy więźniów będą posiadały stały poziom zatrudnienia w przedziale od 25 000 do 26 000 uwięzionych. Na początku lat pięćdziesiątych, w obliczu załamania się planu sześcioletniego, władze skierowały do nieludzkiej pracy w kopalniach i kamieniołomach żołnierzy z tzw. batalionów górniczych.
Ostatni ośrodek pracy więźniów w Michałkowicach na Górnym Śląsku został zlikwidowany w 1958 r.
8. Klasyfikacja i liczebność więzień
Resort bezpieczeństwa przejął kontrolę nad pierwszymi więzieniami w kraju już w 1944 r. Proces obejmowania zarządu nad kolejnymi placówkami był uzależniony od postępów militarnych Armii Czerwonej i Wojska Polskiego na froncie między Bugiem i Odrą. Wiosną 1945 r. pod kontrolą MBP znalazło się już ponad 70 więzień i zakładów poprawczych. Największe placówki były w tym okresie zlokalizowane w Warszawie na Mokotowie (w lipcu 1945 r. 2 337 uwięzionych), Krakowie (więzienie św. Michała – 1 887 uwięzionych), Gdańsku (1 461 więźniów), Lublinie na Zamku (1 198 więźniów) i w Warszawie na Pradze (1 007 więźniów). Pod kierownictwem resortu znalazły się również małe zakłady karne, w których przetrzymywano od kilku do kilkunastu osób (np. w Pułtusku, Pleszewie, Grójcu, Lesznie, Mławie, Miechowie, Łęczycy, Kutnie, Grodzisku Wielkopolskim i Chodzieży). Jedyny zakład poprawczy w tym okresie był zlokalizowany w Studzieńcu koło Skierniewic. Zakłady karne w Warszawie, Rawiczu, Wronkach i Fordonie zostały przeznaczone dla więźniów politycznych. Taki też był ich status do 1956 r. Panowały w nich ekstremalne warunki bytowe. Nieprawdopodobnej skali przepełnienie, głód, zimno i insekty stały się tam wręcz normą.
Na przełomie 1945 i 1946 r. liczba więzień podporządkowanych MBP wzrosła do 113 placówek: więzień śledczych, karno-śledczych, karnych i specjalnego przeznaczenia (np. dla młodocianych skazanych). Rok później statystyki MBP wykazują już 123 zakłady karne. Najwięcej było zlokalizowanych na terenie województwa poznańskiego – 22, katowickiego – 21 i pomorskiego – 13. Pod względem pojemności dominowały więzienia we Wrocławiu (ponad 3 000 więźniów), Warszawie-Mokotowie (ponad 2 600 więźniów), Lublinie (2 000 więźniów), Sztumie (ponad 1 900 więźniów), Wronkach (ponad 1 800 więźniów), Strzelcach Opolskich (ponad 1 500 więźniów) i Sieradzu (ponad 1 400 więźniów). W więzieniu dla kobiet w Fordonie przebywało w tym okresie ponad 670 skazanych, głównie działaczek organizacji niepodległościowych. Dwa zakłady poprawcze dla młodzieży były natomiast ulokowane w Kcyni i Studzieńcu. W grudniu 1948 r. największe zakłady karne mieściły się w Warszawie (więzienie mokotowskie przy ul. Anielewicza i na Pradze – w sumie blisko 6 900 uwięzionych), Wrocławiu (dwa więzienia nr 1 i nr 2 – ponad 5 400 więźniów), Wronkach (ponad 3 700 więźniów), Rawiczu (ponad 3 200 więźniów), Sztumie (ponad 3 100 więźniów), Raciborzu i Barczewie (po ponad 2 300 więźniów). W tym okresie, z uwagi na pojemność więzień, zakłady karne były podzielone na I, II i III klasy. Barierę w tym wypadku stanowiły liczby 300 i 600 więźniów. Na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych nowością w strukturze organizacyjnej były więzienia szczebla centralnego, zlokalizowane m.in. w Barczewie, Fordonie, Goleniowie, Grudziądzu, Koronowie, Nowogardzie, Płocku, Raciborzu, Rawiczu, Sieradzu, Strzelcach Opolskich, Sztumie, Warszawie, Wiśniczu i Wronkach. Więzieniom centralnym na obszarze jednego województwa były podporządkowane mniejsze placówki I, II i III klasy.
Początek lat pięćdziesiątych przyniósł kolejne zmiany w krajowym systemie więziennictwa. Resort bezpieczeństwa przeprowadził wówczas proces segregacji głównie wśród więźniów politycznych (podział na kategorie A, B i C, przeznaczonych do pracy w górnictwie i przemyśle, bądź niezdolnych z powodów politycznych, zdrowotnych i podeszłego wieku). Wyselekcjonowano kilka tysięcy młodych ludzi, których skierowano następnie do przemysłu wydobywczego i kamieniołomów. W takich właśnie okolicznościach powstał nowy typ zakładów karnych – tzw. więzienia progresywne. Najbardziej znane więzienia tego typu funkcjonowały w Jaworznie (dla mężczyzn) i w Bojanowie koło Rawicza (dla kobiet). Zakłady karne tzw. etapowe (działające na potrzeby więzień progresywnych), w których dokonywano podziału więźniów na poszczególne więzienia (ośrodki pracy) mieściły się w Mielęcinie i Sosnowcu-Radosze. Do to tych właśnie miejsc odosobnienia podążały z całego kraju transporty z więźniami. Dla skazanych, którzy nie rokowali nadziei na rychłą resocjalizację lub dokonali różnego rodzaju przestępstw w więzieniach progresywnych i ośrodkach pracy więźniów (np. ucieczki, sabotaż, bumelanctwo, odmowa wykonania rozkazu itd.), resort bezpieczeństwa od 1951 r. przygotował specjalne miejsca odosobnienia o wyjątkowo zaostrzonym rygorze – dla kobiet więzienie izolacyjne w Inowrocławiu, z kolei dla mężczyzn izolacyjne oddziały w Rawiczu, Wronkach, Strzelcach Opolskich i we Wrocławiu. Skazani przebywali tam w prymitywnych i ponurych celach zamalowanych na czarno, z małym dostępem powietrza i światła dziennego, bez możliwości spacerów, kontaktów z bliskimi, bez paczek i listów, na dodatek z ciągłymi szykanami i obelgami ze strony straży więziennej.
Ze statystyk MBP wynika, iż w 1950 r. w sumie funkcjonowały w kraju 122 zakłady karne w tym 102 więzienia karno-edcze, 16 więzień karnych i 4 specjalne (Trzeciewnica, Jaworzno, Iława, Warszawa), zaś w 1954 resort sprawował kontrolę nad 179 placówkami. W 1956 r. wśród 122 zakładów karnych można wyróżnić 31 więzień centralnych, którym było podporządkowanych 91 więzień klasy I–III, aresztów i kolonii rolnych.
9. Zaludnienie, warunki socjalno-bytowe i ochrona zdrowia
Z zachowanych danych MBP wynika, że wszystkie polskie więzienia w latach 1945–1956 były przepełnione. Norma jeszcze z okresu międzywojennego regulująca powierzchnię 13 m sześciennych dla każdego więźnia nie była w zasadzie respektowana. W 1945 r. władze resortu bezpieczeństwa obniżyły normę do 8 m sześciennych, co oznaczało dokładnie 2 m powierzchni dla każdego więźnia. W późniejszym okresie, na początku lat pięćdziesiątych, gdy wzrosła liczba więźniów, ową normę zaniżono jeszcze bardziej do niewyobrażalnych 5 m sześciennych (Rawicz, Fordon) oraz, co brzmi wręcz nieprawdopodobnie, nawet do 1 m sześciennego (Warszawa II, Lublin – Zamek).
Zaludnienie zakładów karnych (więzienia, areszty i ośrodki pracy więźniów, bez kolonii rolnych i obozów) w latach 1945–1957 ilustruje poniższe zestawienie. Tabelę uzupełniłem liczbą więźniów politycznych za lata 1950–1955.
| Rok | Zaludnienie | Więźniowie polityczni |
| 1945 (1 IV) | 22 785 | |
| 1946 (1 XII) | 59 772 | |
| 1947 (1 III) | 67 716 | |
| 1948 (1 VII) | 67 695 | |
| 1949 (1 VII) | 103 697 | |
| 1950 (1 VI) | 95 517 | 35 177 |
| 1951 (1 III) | 98 506 | 34 042 |
| 1952 (1 XII) | 117 380 | 33 204 |
| 1953 (1 VII) | 103 187 | 30 500 |
| 1954 (1 XII) | 91 197 | 20 429 |
| 1955 (1 I) | 89 034 | 14 849 |
| 1956 (1 I) | 80 920 | |
| 1957 (do III) | 40 715 | 2 606 |
W latach 1945–1953 (dla następnych brak danych) przez wszystkie więzienia i areszty przeszło w sumie około 1 miliona osób. Przeciętny ruch więźniów w ciągu roku (doprowadzeni do zakładu karnego, zwolnieni) wynosił blisko 140 000 ludzi, w tym około 10% rocznie skazanych za przestępstwa polityczne.
Z uwagi na znaczne przeludnienie zakładów karnych, stało się normą lokowanie czterech więźniów w celi dwuosobowej oraz sześciu lub ośmiu w celach trzy-czteroosobowych. Więźniowie dlatego spali na materacach rozłożonych na betonowych podłogach. Przykrywali się najczęściej mocno zużytymi kocami, które były siedliskiem insektów (wszy, pluskwy, pchły). Potrzeby fizjologiczne załatwiali do kubłów i wiaderek. Skazanym doskwierał nieprawdopodobny głód (0,5 l gorzkiej kawy rano plus kromka chleba na śniadanie, miska płynu przypominająca zupę na obiad oraz ponownie chleb z kawą na kolację). Odczuwali brak wody do picia i higieny osobistej. Tragedię więźniów dopełniała niska temperatura zimną lub upał w porze letniej, panujący w zatłoczonych celach. Zaduch i smród towarzyszyły im przez całą dobę. Więźniowie rzadko kiedy korzystali z regulaminowych spacerów, kąpieli, spotkań z bliskimi, wymiany korespondencji, zajęć kulturalnych i sportowych. Paczki docierały do nich sporadycznie, najczęściej w porze świątecznej. Z uwagi na brak gotówki nie mogli korzystać z tzw. wypisek. Ów stan rzeczy wywoływał zniechęcenie, załamania psychiczne, konflikty, spory i od czasu do czasu współpracę z resortem bezpieczeństwa (tzw. kapusie). W więzieniach resort bezpieczeństwa nie był w stanie zapewnić podstawowej opieki lekarskiej. Z powodu deficytu lekarzy i lekarstw więźniowie stosowali tzw. medycynę ludową. Na biegunkę np. stosowali mocno zwęglony nad ogniem biały chleb, na nadkwasotę kredę zdrapaną ze ściany, na świerzb po prostu własny mocz. Życie wielu więźniom uratowali lekarze-więźniowie. W Rawiczu w pamięci więźniów pozostał dr Brunon Fijałkowski, który nie tylko leczył współtowarzyszy niedoli, ale i w warunkach więziennych stworzył aptekę z medykamentami ziołowymi.
10. Produktywizacja więźniów
Więźniowie praktycznie do 1948 r., poza nielicznymi wyjątkami, nie pracowali. Bezczynność jeszcze bardziej miała im utrudnić długoletni pobyt w odosobnieniu. W warunkach więziennych wyjątek, aczkolwiek tylko dla garstki więźniów, stanowiła praca w pralni, maglu, magazynach żywnościowych i przy pracach porządkowych na terenie zakładu karnego. W 1948 r. minister Stanisław Radkiewicz podjął decyzję o produktywizacji więźniów. W tym celu przeprowadzono wstępną segregację skazanych, zaś wybranych skierowano do ciężkiej pracy fizycznej w kopalniach na terenie Górnego i Dolnego Śląska oraz kamieniołomów na terenie południowej Polski i Pomorza (ośrodki pracy więźniów). Kilka tysięcy więźniów odesłano również do pracy w koloniach rolnych np. w Abramowie, Ełganowie, Ełku, Gołębiowie, Gronówku, Kawczach, Kcyni, Mrowinie, Płocku, Poniatowej, Popkowicach, Studzieńcu, Targowej Górce i Trzeciewnicy. Resort bezpieczeństwa na początku lat pięćdziesiątych powołał do życia również 33 specjalistyczne przedsiębiorstwa więzienne, np. 11 gospodarstw rolnych, 6 obróbki drewna, 6 konfekcji odzieżowej, 3 obróbki metali, 3 wyrobów skórzanych, 2 remontowe i jeden prefabrykacji budowlanej. Przykładowo w Barczewie, Rawiczu i Wronkach były zlokalizowane zakłady obróbki drewna i metali, w Nowogardzie wyroby skórzane, w Sztumie zakład naprawy pojazdów samochodowych, w Sieradzu i Raciborzu przedsiębiorstwa konfekcyjne, w Iławie, Goleniowie, Głuchowie, Łanowicach, Michrowie kombinaty rolnicze, hodowlane i rybne. Pracowały one przede wszystkim na potrzeby kierownictwa centralnego i terenowego MBP oraz straży więziennej. Wyroby z przedsiębiorstw więziennych trafiały również do MO, LWP i w końcu do handlu detalicznego. W 1950 r. w przedsiębiorstwach produkcyjnych MBP pracowało blisko 17 tys. więźniów, w tym blisko 400 inżynierów i techników.
11. Dodatkowe represje wobec więźniów i ucieczki z zakładów karnych
Więźniowie w zakładach karnych byli poddawani różnego rodzaju represjom. Na katalog kar dodatkowych składały się np. pobyt w karcerze, w celi zaciemnionej i w izolatce. Naczelnik więzienia mógł do tego dorzucić karę twardego łoża. Więźniom w ramach kar odbierano paczki i listy od bliskich. Nie mogli oni również korzystać z wypisek i widzeń z rodziną. Dotkliwy był również zakaz spacerów. Więźniowie polityczni szczególnie niebezpieczni z punktu widzenia resortu bezpieczeństwa byli ponadto poddawani różnego rodzaju szykanom i szantażowi psychicznemu. Na porządku dziennym były pobicia więźniów. Praktykowano zjawisko tzw. śmierci pod kontrolą. Polegała ona na tym, że do ciężko chorych więźniów celowo nie wzywano lekarzy. W takich okolicznościach zmarł m.in. Kazimierz Pużak. Z kolei psychicznie złamano w więzieniu płk. Wacława Lipińskiego. Na psychikę więźniów ogromny wpływ wywierały nocne egzekucje skazanych na najwyższy wymiar kary. Wyroki śmierci w warunkach więziennych wykonywano najczęściej we wczesnych godzinach porannych, przede wszystkim jeszcze w więzieniach śledczych.
Obronę przed szantażem, samotnością, czy wręcz nieodwracalną chorobą stanowiła dla więźniów działalność samokształceniowa, konspiracyjna nauka oraz pielęgnowanie tradycji narodowych. Więźniowie uczyli się języków obcych, historii i przede wszystkim dużo czytali. W tym ostatnim wypadku biblioteki więzienne serwowały im prasę krajową (np. „Trybunę Ludu”), literaturę radziecką i socrealistyczną. Do przełomu lat czterdziestych i pięćdziesiątych w niektórych więziennych bibliotekach znajdował się księgozbiór międzywojenny. Później zawartość więziennych bibliotek regulowała specjalna instrukcja z 1951 r. „Wykaz książek wycofanych”.
Więźniowie wielokrotnie podejmowali próby ucieczek. W 1945 r. z zakładów karnych zbiegło 1 157 więźniów. W 1948 r. ze wszystkich miejsc odosobnienia (obozy, więzienia, kolonie rolne) w sumie uciekło 1 438 więźniów (głównie byli to jeńcy wojenni). Rok później resort bezpieczeństwa odnotował 237 ucieczek, w których zbiegło już tylko 283 więźniów, w tym najwięcej (129) z miejsc pracy poza miejscem odosobnienia. W latach 1950–1956 w sumie zbiegło 1 696 więźniów. Najsłynniejsze ucieczki z miejsc odosobnienia miały miejsce w Lublinie (więzienie na Zamku) 18–19 lutego 1945 r., Krakowie (więzienie św. Michała) 18 sierpnia 1946 r., Słupsku (więzienie) 17 grudnia 1946 r., w Barczewie (tunelem o długości ponad 30 metrów) 25 października 1951 r. i w Sieradzu (2–3 grudnia 1955 r.). Z ciężkiego więzienia na lubelskim Zamku nocą uciekło 23 więźniów (w tym 12 żołnierzy ochrony obiektu, którzy jak się wówczas okazało współpracowali z podziemiem niepodległościowym). W Krakowie przy wydatnej pomocy z zewnątrz z więzienia zbiegli wszyscy ci, którzy wyrazili na to ochotę. W celach pozostali jedynie więźniowie, którym już niebawem upływała kara. W Słupsku z kolei miejsce odosobnienia nielegalnie opuściło 128 więźniów. Największą ucieczkę w latach pięćdziesiątych zorganizowali więźniowie (w tym m.in. płk Marian Gołębiewski) w Sieradzu. Próba nie powiodła się, bowiem 20 uciekinierom nie udało się otworzyć ostatniej przeszkody – bramy głównej. Oprócz ucieczek więźniowie organizowali bunty, głodówki oraz podejmowali próby podpalenia zakładów karnych.
Relacja ze spotkania w Warszawie, podczas którego został wygloszony referat











