Referaty

Polska z bliska i z oddali

Jan Nowak-Jeziorański

Panie Profesorze, Panie Prezesie, Panie Prezesie Klubu Historycznego, bardzo drodzy, drodzy Koledzy i Koleżanki z Armii Krajowej. Jestem głęboko ujęty tym niezwykle serdecznym przyjęciem i słowami, które tu usłyszałem. Szczególnie wdzięczny jestem Profesorowi Kieresowi i jego Instytutowi za umożliwienie  nam  dzisiejszego spotkania i za jego piękne słowa, które ogromnie wysoko cenię. Muszę powiedzieć, że spotkanie z wami, dla mnie osobiście, graniczy z cudem. Bo czyż mogłem sobie wyobrazić, kiedy tworzyliśmy pod dowództwem naszych dowódców: generała Tadeusza Komorowskiego i generała Tadeusza Pełczyńskiego, kiedy zakładaliśmy Koło Armii Krajowej (pamiętam po dziś dzień to pierwsze zebranie), czy ja mogłem przewidzieć, że ja kiedyś dożyję tej chwili, że będę mógł stanąć wśród was twarzą w twarz, że będę mógł z wami rozmawiać. Wydawało się, że tego już nasze pokolenie nie doczeka, że niewątpliwie, na pewno ten moment uwolnienia przyjdzie, ale my już go nie doczekamy. I oto pamiętam na tym pierwszym posiedzeniu Koła Armii Krajowej słowa obu tych generałów, naszych dowódców, którzy powiedzieli: pierwszym obowiązkiem Koła jest starać się przyczynić do wyzwolenia kraju; drugim - troska o naszych kolegów i koleżanki w kraju. My, naszą troską musi być to, żeby o nich pamiętano, musimy ich bronić przed prześladowaniami takimi sposobami i środkami, jakie są do naszej dyspozycji. Musimy im przede wszystkim pomagać. Musimy dbać o to, żeby prawda o Armii Krajowej zachowała się w obliczu tego nieprawdopodobnego prania mózgów i przeinaczania historii. Pamiętam te jego słowa i naprawdę wydaje mi się, że cudem jakimś stało się, że oto mogę dzisiaj stanąć przed wami. Pamiętam te zebrania naszego Funduszu Pomocy Inwalidom AK, pamiętam te paczki, które do was szły, czy nawet, czasami, zasiłki pieniężne i cieszę się, że ta więź koleżeńska przetrwała, pomimo, żeśmy byli rozdzieleni nie tylko przez odległość, ale także przez, jakże realną wówczas, żelazną kurtynę. Proszę państwa, jesteśmy wszyscy już w bardzo późnym wieku, najmłodsi, którzy mieli piętnaście lat, kiedy się zaciągali do Armii Krajowej, dziś mają grubo ponad siedemdziesiąt, ja sam mam lat osiemdziesiąt osiem i w tym wieku, kiedy przeżywamy końcówkę naszego życia, musimy dbać o to, żeby nie stracić ani jednego dnia, żeby nie stracić ani jednej chwili w służbie tej sprawie, której staraliśmy się służyć przez całe życie. Nie wolno, przede wszystkim tracić czasu i energii na jakiekolwiek spory wewnętrzne. Największym dziedzictwem Polski Podziemnej była ta cudowna jedność, ta cudowna zmowa, gdzie, naprawdę, nie było żadnych podziałów, była nieprawdopodobna solidarność - pamiętacie to wszyscy. W razie potrzeby można było zwrócić się nawet do przechodnia, można było nawet zaryzykować prośbę o pomoc nieznanego człowieka. I rzadko kiedy zdarzały się omyłki. Dziś, prawda, przecież były to czasy, kiedy zdawałoby się makabryczne, gdzie człowiek nigdy nie wiedział, czy wróci żywy do domu, czy jego najbliżsi gdzieś tam nie zginą za najbliższym narożnikiem ulicy. Kiedy byliśmy świadkami potwornych prześladowań drżeliśmy o naszych kolegów, bliskich, a dzisiaj ja muszę się przyznać, pamięć ludzka jakoś wyrzuca z głowy wszystko to co było przykre, a zachowuje to, co było piękne, to, co było szlachetne. Z pewnym zdziwieniem stwierdzam, że w tym długim moim życiu najpiękniejsze chwile, to były właśnie chwile przeżyte w Polsce Podziemnej. Proszę państwa, jedność jest hasłem, ale jedność nie może zacierać tych różnic, których zagubienie byłoby równoznaczne z zagubieniem prawdy, z zagubieniem prawdy historycznej. Istnieją w moim przekonaniu, aczkolwiek nie przemawia przeze mnie żadna zaciekłość, żadna zapiekła nienawiść, ale chociaż czasem dobro Polski i interes Polski nakazuje dialog, czy nawet współpracę z dawnym przeciwnikiem, to nie wolno nam zacierać pewnych różnic historycznych. Istnieje, proszę państwa, zasadnicza różnica między formacjami, które walczyły o niepodległość Polski i formacjami, które wówczas podlegały hegemonii Stalina. Jedni i drudzy walczyli z Niemcami, ale Armia Krajowa walczyła z Niemcami o wolność swego kraju. A ci, którzy podlegali rozkazom sowieckiego hegemona, walczyli o zamianę jednej dominacji na drugą. Bez względu na różnicę metod, bez względu na to, które były lepsze, które były gorsze, Armia Krajowa i ci, którzy walczyli z Niemcami o wolność swojego kraju mają prawo powiedzieć, że walczyli o niepodległość. I nie wolno dzisiaj tej różnicy zacierać. To nie znaczy nienawiści, to nie znaczy bojkotu nawet, to znaczy zachowanie prawdy historycznej. Tu, wy zebrani tutaj, myśmy walczyli o wolność. I nie wyciągamy dzisiaj ręki po nagrody i po uznanie. Ale chcemy, naszym ostatnim zadaniem jest obrona prawdy historycznej i utrwalanie prawdy historycznej. Proszę państwa, to, co mnie tutaj może najbardziej niepokoi i martwi, bo na ogół muszę powiedzieć, że te dwa miesiące, które tu przeżyłem, były szczęśliwe i znajduję Polskę piękną i bliską, ale największym problemem jest dla mnie właśnie ten zamęt w systemach wartości. Systemem naszej wartości, podstawą jest prawdziwy patriotyzm, służba własnemu krajowi. To jest ten miernik, kryterium zasługi lub winy, odróżnianie między tym, co było zdradą, a tym co było zasługą, tym, co było wysługiwaniem się tym władzom narzuconym Polsce i utrzymywaniem wewnętrznym niezależności ducha, niezależności myśli i tym systemem wartości, który w moim przekonaniu jest oparty na kłamstwie, tym, który odwraca znaczenie słów do góry nogami. Okres uzależnienia czy zniewolenia nazywa okresem suwerenności. Suwerennością nazywa to, co było zniewoleniem. Rządy monopartii określa jako rządy demokratyczne albo rządy wolności. Przekręcanie słów, odwracanie ich znaczenia i do dzisiejszego dnia istnieje konflikt tych zasadniczych kryteriów wartości. Jeżeli dzisiaj mamy wciąż w Warszawie pomnik Berlinga, który ja pamiętam, bo żyłem wtedy, tak jak i wy, i patrzyłem, był awansowany na generała przez Stalina, nie przez Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych. Jego formacja była utworzona przez Stalina, żeby stworzyć pozory, że istnieją polskie siły zbrojne, które w rzeczywistości były w dyspozycji naszego wroga. I to nie znaczy, abyśmy potępiali tych naszych biednych kolegów, którzy znaleźli się w sytuacji przymusowej, którzy się ratowali, którzy znaleźli się tam wbrew swoim najgłębszym przekonaniom, ale to nie znaczy, że mamy gloryfikować dowódcę, że mamy mu stawiać pomniki, że mamy oddawać cześć armii Berlinga w taki sam sposób, jak mamy prawo oczekiwać czci i szacunku dla Armii Krajowej, a przede wszystkim dla tych bohaterów spod znaku WiNu, bo w moim pojęciu to byli ludzie walczący na straconej reducie, ludzie, którzy zasługują na największe uznanie i byli największymi bohaterami, a dziś to im się właśnie usiłuje się odebrać miano kombatantów, bo i takie były próby, o których dobrze wiecie. Dla mnie stawianie, czy wysuwanie samej myśli o pomniku Gierka, jest czymś bulwersującym. Co z tego, że może on był bardziej liberalny od swoich poprzedników, ale przecież to za czasów Gierka rozpoczęła się zabójcza akcja fałszywek, fałszywek, którymi chciano zniszczyć przyszłego papieża kardynała Wojtyłę, stwarzając fałszywe pozory, że miał kochankę, metody fałszywek, którymi usiłowano zniszczyć prymasa Polski, naszego bohaterskiego kolegę Władysława Bartoszewskiego, mógłbym wyliczać bez końca. Ja sam byłem ofiarą fałszywek i wiem dobrze, co to znaczy być pod obstrzałem dokumentów fałszowanych przez państwo, bo wtedy te dokumenty tu były fałszowane. To się wszystko działo za czasów Gierka i dzisiaj jemu mamy stawiać pomnik, wtenczas, kiedy tak wielu bohaterów naszej walki podziemnej nie ma nawet tablic upamiętniających. A więc walczmy, bez względu na nasz wiek, bez względu na nasze nawet szanse, walczmy o odrodzenie systemu wartości, który byłby oparty na prawdzie, a nie na fałszu, nie na kłamstwie. Proszę państwa, wydaje mi się, że w tym naszym ostatnim okresie musimy, przede wszystkim, także walczyć o utrwalenie naszego dorobku, udziału Polski w zwycięstwie nad Niemcami. Wracam akurat z uroczystości spóźnionego, bardzo spóźnionego oddania hołdu trzem żołnierzom, którzy przyczynili się w sposób decydujący do zwycięstwa nad Hitlerem, tym, którzy odkryli Enigmę i oddali ją w ręce sprzymierzonych. Przez długi czas ta olbrzymia zasługa, była przywłaszczana przez obcych. Pamiętam, kiedy natknąłem się na artykuł jakiegoś urzędnika CIA, który w swoim specjalistycznym piśmie oskarżał Anglików o wywłaszczanie, odbieranie Polakom zasługi, jaką była Enigma. I pod wpływem tego artykułu podniosłem sam tę sprawę na łamach Zeszytów Historycznych. Szczęśliwy jestem, że dziś doczekałem się tej wielkiej uroczystości, której ci trzej ludzie przyczynili się bardziej do zwycięstwa nad Hitlerem, aniżeli my wszyscy, aniżeli Armia Krajowa, Drugi Korpus, Korpus Pierwszy generała Maczka. Przecież dziś w literaturze fachowej mówi się, że gdyby alianci nie znali zamiarów przeciwnika, dzięki Enigmie, gdyby nie znali jego planów, dzięki Enigmie, gdyby nie znali rozłożenia wojsk nieprzyjaciela, dzięki Enigmie, nie wygraliby wojny. Tego dokonali trzej Polacy, którzy do śmierci zachowali tajemnicę, żyli w zapomnieniu całkowitym, a później czytałem w Encyclopedia Britannica artykuł, w którym była mowa o tym, że Enigmę odkryli Anglicy. Otóż, proszę państwa, my musimy walczyć w tej chwili o odzyskanie wszystkich dokumentów i dowodów naszego wkładu do wywalczenia niepodległości i do zwycięstwa nad Hitlerem. Walczmy nadal o to, by Anglicy wynaleźli i oddali te bezcenne tysiące meldunków naszego wywiadu, wywiadu Armii Krajowej, które rzekomo zostały zniszczone, a przecież wśród tych meldunków były bezcenne informacje, przede wszystkim, o Związku Sowieckim, o Armii Czerwonej, które niewątpliwie Anglikom były potrzebne na progu zimnej wojny. Nie wierzę nawet na chwilę w to, aby te dokumenty zostały zniszczone. Jest to, niestety, jeszcze jeden przejaw tej fatalnej rywalizacji, która istniała wśród służb specjalnych angielskich i która występuje na całym, na całym świecie. Kto, na czyj rachunek zapisać zasługę. Myśmy byli dotychczas ofiarami tego rodzaju współzawodnictwa. Póki mamy siły, póki jesteśmy sprawni, walczmy o to, aby ofiara naszych poległych kolegów, nie była zapomniana, aby była uczczona w sposób odpowiadający wynikom ich pracy. Ja nie miałem nic wspólnego z wywiadem AK. Byłem w Akcji N, ale mam pełen, mam olbrzymi podziw dla tych ludzi, którzy z takim wielkim poświęceniem zbudowali najpotężniejszą wśród aliantów sieć wywiadowczą, sięgającą od Kanału La Manche poprzez Francję, poprzez Niemcy, poprzez Polskę aż na front wschodni. To było jedno z naszych największych osiągnięć, osiągnięć okupionych olbrzymimi ofiarami. I dzisiaj musimy walczyć o to, aby nam tej zasługi nie zabrano. Proszę państwa, nie chcę tego mojego wystąpienia przedłużać, chcę podkreślić, że jestem szczęśliwy, będąc z wami. Jestem szczęśliwy będąc wśród was i mogąc powtórzyć tutaj to, co mówiliśmy, kiedyśmy razem walczyli w tych ciężkich latach: Polska żyje, Polska zwyciężyła i będzie zwyciężać, Polska walczy, walczy o swoje prawa i o swoje prawo do zasług swoich Synów, do swojej przeszłości. Dziękuję.
 

Relacja ze spotkania w Warszawie, podczas którego został wygłoszony referat

A
A+
A++
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Wstecz