Referaty

Zbrodnie OUN – UPA na mieszkańcach Kresów Wschodnich RP w latach 1943–1944 na przykładzie Wołynia

dr Leon Popek

Nigdzie nie znajdziesz tylu polskich mogił
co tam... Tam właśnie na cichym Wołyniu...
Feliks Konarski


W tym roku obchodzimy 65. rocznicę krwawej rzezi ludności polskiej na Wołyniu dokonanej przez nacjonalistów ukraińskich.
Historycy polscy szacują, że w latach 1939–1945 z rąk OUN – UPA zginęło w niezwykle okrutny sposób ok. 120–150 tysięcy Polaków na dawnych polskich Kresach Wschodnich, z tego ok. 50–70 tysięcy tylko na Wołyniu.
O rzezi wołyńskiej mówimy dlatego, że spośród ziem kresowych właśnie Wołyń stał się sceną największego ludobójstwa w dziejach Rzeczypospolitej. Pomimo iż zbrodnia ta została już dosyć dobrze opisana i udokumentowana (prace m.in. E. i W. Siemaszków, W. Filara, L. Karłowicza, L. Popka), to okazuje się, że w społeczeństwie polskim zaledwie 17% obywateli coś wie i słyszało o Wołyniu. Wiedza młodego pokolenia na ten temat jest jeszcze mniejsza.
Tak naprawdę to Polacy na Wołyniu ginęli z rąk nacjonalistów ukraińskich i jaczejek komunistycznych już od 1 września 1939 r.
Z chwilą przejścia ok. 4000 policjantów ukraińskich (połowa marca 1943 r.) do leśnych oddziałów UPA, początkowe wypadki mordowania Polaków, które możemy określić jako sporadyczne, w świetle tego, co zaczęło się dziać na Wołyniu później, zaczęły się gwałtownie nasilać. Należy w tym miejscu wspomnieć, iż policjanci ukraińscy w służbie niemieckiej w latach 1941–1942 w głównej mierze przyczynili się do wymordowania ok. 200 tys. Żydów z Wołynia (pisze o tym w swojej książce Szmul Spektor, Holokaust wołyńskich Żydów, Jerozolima 1990 r.).
Już w drugiej połowie marca 1943 r. zanotowano kilkadziesiąt napadów, w których zginęło kilkaset osób narodowości polskiej. W następnych miesiącach liczba ich rosła oraz rozszerzał się objęty nimi teren.
W maju 1943 r. gen. Komorowski pisał: „Na terenie Wołynia ukraińskie organizacje wojskowe, kierowane przez b. oficerów armii Petlury (Taras Bulba oraz OUN), zarówno melnykowcy jak i banderowcy, rozpoczęli masowe mordowanie ludności polskiej... Liczba ofiar przekracza już dwa tysiące osób”.
Latem i jesienią 1943 r. terror ukraiński osiągnął olbrzymie i niewyobrażalne rozmiary. Eksterminacje ludności polskiej rozpoczęte w powiatach sarneńskim, kostopolskim, rówieńskim i zdołbunowskim w czerwcu 1943 r. rozszerzyły się na powiaty dubieński i łucki, w lipcu 1943 r. objęły pow. kowelski, włodzimierski i horochowski, a w sierpniu także pow. lubomelski. Szczególnie krwawy był lipiec 1943 r.
Oddziały UPA, przy aktywnym wsparciu miejscowej ludności ukraińskiej, w niedzielę o świcie 11 lipca 1943 r. otoczyły i zaatakowały 167 polskich wsi jednocześnie w pow. kowelskim, włodzimierskim i horochowskim. Doszło do nieludzkich rzezi i zniszczenia. Tylko tego jednego dnia zginęło ok. 8–12 tysięcy Polaków – głównie kobiet, dzieci i starców. Ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, noży i innych narzędzi, nierzadko w kościołach podczas odprawianych uroczystości religijnych.
Napady na świątynie nie były przypadkowe. Bandytom chodziło o zamordowanie jak największej grupy Polaków. Tylko tej jednej krwawej niedzieli w kościele w Porycku zginęło ok. 200 parafian razem z proboszczem ks. kanonikiem Bolesławem Szawłowskim. W kościele w Chrynowie (dekanat Włodzimierz Wołyński) z grupą ok. 150 wiernych zginął proboszcz ks. Jan Kotwicki. W podobnych okolicznościach został zamordowany ks. Józef Aleksandrowicz w parafii Zabłotce. W kaplicy w Krymnie zginęło 40 wiernych, zaś w Kisielinie ok. 100 (ci którzy wyszli z kościoła, bo uwierzyli zapewnieniom morderców, że Polakom nic się nie stanie...). Pozostali, na czele z proboszczem ks. Witoldem Kowalskim i Sławoszem Dębskim (obaj zostali ciężko ranni), odparli atak banderowców cegłami. Gdy podpalono drzwi plebanii, bohaterscy obrońcy ugasili ogień... moczem!
Wsie były palone, a dobytek grabiony. Prowadzona w sposób zorganizowany akcja OUN – UPA na Wołyniu miała charakter ludobójstwa, a jej celem było wyniszczenie ludności polskiej, a nie jej wypędzenie, jak to niektórzy historycy i publicyści głoszą. Dokładna lista ofiar ukraińskich mordów na Wołyniu nie została i nigdy nie zostanie już dokładnie ustalona. Jak dotąd udokumentowano ok. 50–70 tys. ofiar., w tym 21 księży, ojców i braci zakonnych.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi IPN Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie.
Wobec takiego zagrożenia Polacy zmuszeni byli opuszczać swe domy i ratować się ucieczką do miast i miasteczek, gdzie były posterunki wojsk węgierskich i niemieckich.
Polskich uciekinierów Niemcy ładowali do wagonów i wywozili na przymusowe roboty w głąb Rzeszy. Jeszcze inni szukali schronienia po tej stronie Bugu, przedzierając się na tereny Generalnego Gubernatorstwa, głównie do dystryktu lubelskiego. Tylko nieliczni próbowali się bronić, tworząc bazy samoobrony. Najsłynniejsze to: Przebraże (obroniło się ok. 25 tys. osób), Huta Stepańska – padła, Zasmyki, Dederkały, Ostróg...
Warto też podkreślić, że na skutek działań UPA ok. 70% parafii na Wołyniu przestało istnieć. Co najmniej 62 kościoły (38,7%) i 33 kaplice (20%) uległo zniszczeniu, spaleniu i zdewastowaniu. Akcje te były świadome i zamierzone. Los świątyń podzieliły różne sprzęty i szaty liturgiczne, zbiory archiwalne, cmentarze. Był to największy cios zadany życiu katolickiemu w diecezji łuckiej w czasie II wojny światowej. Zniknęły bezpowrotnie kościoły i kaplice, bezcenne zabytki architektury minionych wieków (Poryck, Wiśniowiec, Przewały, Ptycza, Targowica).
Jest pewnym paradoksem, że śmierć ok. 50–70 tysięcy Polaków zamordowanych w niezwykle okrutny sposób w ok. 1700 miejscowościach, dzisiaj upamiętnia zaledwie ok. 100 krzyży. O pomstę do nieba woła fakt, iż większość zbiorowych mogił w ogóle do dnia dzisiejszego nie została upamiętniona!
Uprawia się na nich pola, wypasa bydło albo rośnie las.
Ze znanych nam licznych relacji ocalałych świadków tej zbrodni ludobójstwa OUN – UPA wiemy, że Polacy ginęli jak pierwsi chrześcijanie; z pieśnią religijną i modlitwą na ustach. To są nasi Święci polegli za Wiarę, Kościół i Polskę.
Trzeba też podkreślić, że setki Polaków (czy wręcz polskich rodzin) ocalało dzięki postawie ludności ukraińskiej, która narażając swe życie i swojej rodziny, ratowała Polaków. Należy się im wielkie podziękowanie od społeczeństwa polskiego (jest to osobny bardzo ważny temat, który sygnalizuję jedynie).
Ilu Ukraińców wtedy zginęło z rąk UPA tylko za to, że ratowali Polaków? To także niezwykle ważne zagadnienie, zwłaszcza teraz, gdy na Ukrainie w wielu miejscowościach powstają pomniki bohaterów UPA. Należy w tym miejscu przypomnieć, iż z rąk OUN – UPA ginęli na Wołyniu w czasie II wojny światowej nie tylko Polacy i Ukraińcy, ale również Czesi, Słowacy, Rosjanie, Niemcy, Żydzi (również ci, co ocaleli w 1942 r. z gett), Kałmucy, Holendrzy, Węgrzy.
Dzisiaj, w 65 lat po tej tragedii, przedstawiciele elit ukraińskich (kard. L. Huzar, prof. Popowycz) zgodnym głosem mówią, iż te krwawe wydarzenia na Wołyniu dłużej nie mogą dzielić narodu polskiego i ukraińskiego. Zaś dalsze i nowe wzajemne relacje trzeba budować na prawdzie. Najwyższy już czas, żeby na grobach pomordowanych stanęły krzyże!
Jako autor w pełni podpisuję się pod tymi wypowiedziami.

 

Relacja ze spotkania w Kaliszu, podczas którego został wygłoszony referat

Relacja ze spotkania w Lublinie, podczas którego został wygłoszony referat

Relacja ze spotkania w Łodzi, podczas którego został wygłoszony referat

Relacja ze spotkania w Opocznie, podczas którego został wygłoszony referat

Relacja ze spotkania w Sieradzu, podczas którego został wygłoszony referat

A
A+
A++
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Wstecz