Filmy historyczne

„Ostatni świadek”

reż. Paweł Woldan

Filmowa opowieść o zmarłym w 1997 r. w wieku 98 lat Stanisławie Swianiewiczu, profesorze ekonomii Uniwersytetu Wileńskiego, gorącym patriocie i prawym, dzielnym człowieku. Urodzony w stolicy Inflant, Dźwińsku, syn budowniczego kolei i nauczycielki niemieckiego, młody Swianiewicz brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. i został nawet odznaczony Krzyżem Walecznych. Studia rozpoczęte w Moskwie przed rewolucją październikową kontynuował po powrocie do cywila na otwartym po 87 latach przerwy Uniwersytecie Wileńskim. Tam poznał też swą przyszłą żonę, Olimpię.

Ekonomista, ale także dziennikarz i publicysta polityczny, był Swianiewicz zwolennikiem federalistycznych idei Piłsudskiego, zdecydowanym przeciwnikiem przyłączenia Wilna do Polski. Uważał je bowiem za miasto bardzo litewskie. Przy jego współudziale powstał tam Instytut Naukowo-Badawczy Europy Środkowo-Wschodniej. Ale jego długie i bogate życie naznaczyło w największym stopniu jedno wojenne doświadczenie. Gdy wybuchła II wojna, powołany do wojska Swianiewicz wyruszył jako dowódca kompanii gospodarczej na front. Niestety, pod koniec września on i tysiące jego towarzyszy znalazło się w sowieckiej niewoli. W pierwszych dniach listopada 1939 r. trafił do obozu w Kozielsku, skąd kilka miesięcy później wraz z innymi oficerami ruszył pociągiem w kierunku Smoleńska. Na stacji Gniazdowo nieoczekiwanie wywołano go, umieszczono w innym wagonie. Stamtąd obserwował, jak jego współtowarzyszy podróży ładowano do autobusu z zamalowanymi szybami i dokądś wywożono. Autobus kursował wiele razy, wożąc kolejne grupy. Nigdy więcej ich nie ujrzał.

Sam trafił najpierw do więzienia w Smoleńsku, później do moskiewskiej Łubianki. Bezpodstawnie oskarżony o szpiegostwo, został skazany na 8 lat łagru i wywieziony na daleką północ, do okręgu Komi. Miesiącami cierpiał głód, harował ponad siły, o mało nie umarł z wycieńczenia. Udało mu się stamtąd wydostać dopiero w kwietniu 1942 r. na mocy porozumienia Sikorski-Majski, umożliwiającego Polakom wstępowanie do armii gen. Andersa. Na próżno usiłował się dowiedzieć, co się stało z tysiącami jego kolegów z Kozielska. Dopiero kiedy w kwietniu 1943 r. berlińskie radio podało wiadomość o wykryciu zbiorowych mogił polskich niedaleko Smoleńska, domyślił się prawdy. Pod wpływem tego doświadczenia przystąpił do spisywania swoich wspomnień – on, ostatni świadek wydarzeń poprzedzających katyńską masakrę, która – zdaniem profesora – była zemstą Rosjan za przegraną 1920 r.

W końcu 1943 r. został doradcą rządu polskiego w Londynie. Po wojnie nie mógł już wrócić do kraju, a próba ściągnięcia do siebie rodziny skończyła się niepowodzeniem. Swianiewicz musiał więc sam rozpocząć nowe życie. Zaczął wykładać na angielskich uczelniach, przez parę lat przebywał na Dalekim Wschodzie jako rzeczoznawca UNESCO, a w 1958 r. został wykładowcą London School of Economics. Po 18 latach rozłąki spotkał się wreszcie z żoną i dziećmi. W Wielkiej Brytanii wydał m.in. książkę o działalności NKWD, ale dziełem jego życia pozostanie opublikowana w paryskiej „Kulturze” książka „W cieniu Katynia” – rzetelna, prawdziwa, obiektywna.

Od 1963 r. aż do emerytury był związany z uniwersytetem St.Mary's w kanadyjskim Halifaksie. Do Polski przyjechał dopiero po zmianie ustroju, ale już nie zdecydował się na zamieszkanie tu na stałe. Pochowano go koło ukochanej żony w Halifaksie. W filmie o profesorze Swianiewiczu mówią m.in. Czesław Miłosz i prof. Stanisław Stomma, którzy znali go z czasów wileńskich, a wypowiedzi nagrali na krótko przed śmiercią, oraz dzieci profesora: Bernadetta, Maria i Witold. Wykorzystano też liczne materiały archiwalne, zasoby archiwum rodzinnego Swianiewiczów. Dodatkową ilustrację stanowią sekwencje inscenizowane.

[TVP]

A
A+
A++
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Wstecz